Lubuska Izba Rolnicza » Archiwum bloga » RODZINNE GOSPODAROWANIE ŁĄCZY POKOLENIA
Główna » Aktualności

RODZINNE GOSPODAROWANIE ŁĄCZY POKOLENIA

Autor: Red. dnia 27 lutego 2014

Przedstawiamy gospodarstwo rolne Państwa Wandy i Władysława Brzechwy w Konradowie, gmina Wschowa.

Proszę opowiedzieć jak przedstawia się historia gospodarstwa i jak wygląda gospodarstwo obecnie?

Początki były najtrudniejsze. Małżonka Wanda, wcześniej bratowa, została wdową po nieszczęśliwym wypadku brata, a po moim powrocie z wojska 1984 roku los nas połączył i od 1986 roku jesteśmy małżeństwem, przejąłem także gospodarstwo po zmarłym bracie. Areał początkowy wynosił 21 ha. Teraz prowadzimy gospodarstwo z dwoma synami. Starszy syn Łukasz z żoną Urszulą i dziećmi mieszka razem z nami, młodszy syn Wojtek, który jest jeszcze kawalerem mieszka w swoim domu dwa gospodarstwa dalej. Oprócz synów mamy jeszcze dwie córki Magdalenę która obecnie mieszka zagranicą i Weronikę w wieku gimnazjalnym.
Obecny areał to170 ha własnych, a główne uprawy to pszenica, rzepak, buraki cukrowe, pszenżyto, kukurydza na ziarno i na kiszonkę , a podstawowy profil gospodarstwa to hodowla bydła mlecznego i opasowego, natomiast uprawa roślin jest w dużej mierze uwarunkowana od potrzeb hodowlanych. Mlecznego bydła mamy 70 sztuk, są to krowy rasy HF, a opasowego ok. 70-80 sztuk nie licząc cieląt . Dużo potrzebujemy słomy, siana, sianokiszonki, generalnie pasz objętościowych, dlatego też przeważają uprawy kukurydzy na ziarno i na kiszonkę oraz zboże, gdyż niezbędna jest słoma. Buraków jest ok.15 ha, ale wynika to głównie z nałożonego limitu. Do skarmiania opasów wykorzystywane są również wysłodki po burakach. Na chwilę obecną pasz objętościowych gospodarstwo nie musi dokupywać, a bydło hodowane jest w oborach na głębokiej ściółce. W gospodarstwie jest również prowadzona hodowla trzody chlewnej na mniejszą skalę, bardziej na własne potrzeby i bieżące wydatki.

Jak wygląda rynek zbytu płodów rolnych, mleka i żywca wołowego?

Ze zbytem nie mamy żadnego problemu. Jedynym problemem zazwyczaj jest cena sprzedaży. Mleko od samego początku sprzedajemy do Spółdzielni Mleczarskiej w Żarach i nigdy nie było problemów zarówno ze skupem, jak i z zapłatą. Podobnie jest z opasami. Niektórzy jeżdżą i wyszukują, gdzie najlepiej sprzedać bydło, trafiając czasem na nieuczciwych kontrahentów. My od dawna mamy jednego, sprawdzonego odbiorcę, Blutex Kaszczor, na którego nie możemy powiedzieć złego słowa. Jeśli chodzi o uprawy to rzepak i buraki są w całości sprzedawane, natomiast ze zbóż sprzedawane są nadwyżki, gdyż reszta przeznaczana jest na potrzeby hodowlane. Pszenica, ze względu na bardzo dobre parametry od lat sprzedawana jest do Grodziska na mąkę. W tym roku plony, zarówno rzepaku jak i pszenicy, mimo że łany wyglądały jak z obrazka, były średnio o 15% niższe. Najprawdopodobniej ze względu na przebieg pogody, ziarno nie było tak wypełnione jak powinno.

Czy pasze treściwe są również produkowane w gospodarstwie?

Pod każdą grupę zwierząt specjalista ustala dawkę. W jej skład wchodzą zboża z gospodarstwa i koncentraty, które są zakupywane. Jeśli chodzi o pasze treściwe wszystko jest pod ścisłą kontrolą, co oczywiście ma duży wpływ na jakość mleka. Firmy własnym transportem przywożą zarówno koncentraty jak i minerały do gospodarstwa.

Jak wygląda park maszynowy w gospodarstwie, czy jest konieczność pożyczania sprzętu?

Sprzętu jest wystarczająco, a nawet i więcej niż potrzeba do obrobienia areału w gospodarstwie. Gospodarstwo posiada niezbędny  sprzęt począwszy od pługa czy innych narzędzi uprawowych do kombajnu do zbioru zbóż czy zielonek. Maszyny systematycznie wymienianie są w miarę potrzeb i możliwości na nowsze. Także jesteśmy samowystarczalni, a nawet pomagamy jeśli jest taka potrzeba.

Czy ktoś oprócz Państwa pracuje jeszcze w gospodarstwie?

Razem z nami pracują, jak już wcześniej wspomniałem, synowie. Czasem w sezonie korzystamy również z dorywczej pomocy, przy wzmożonych pracach polowych.

Czy korzystali Państwo z pomocy unijnej przy rozwijaniu gospodarstwa?

Nie wszystkie złożone wnioski zakończyły się uzyskaniem dotacji, natomiast większość zostało pozytywnie rozpatrzonych, co niewątpliwie pomogło w rozwoju gospodarstwa. Jak do tej pory udało się dość dobrze pozyskać środki więc nie ma powodów do narzekania i gdyby nie to wsparcie z pewnością nie byłoby tego parku maszynowego. Budynki natomiast w całości były wybudowane i modernizowane we własnym zakresie.

Jak wygląda rolnictwo na tym terenie tj. w Konradowie i okolicy?

W Konradowie było dużo rolników w większości kilkunastohektarowych. Teraz, szczerze mówiąc,  zostało około 10 prężnych gospodarstw, z pomysłem na produkcję i na rozwój. Generalnie czujemy niedosyt ziemi na tym terenie i nie byłoby problemu z zagospodarowaniem, gdyby było jej więcej. Dużo ziemi z tego terenu ma Hodowla  Zwierząt  Zarodowych Osowa Sień, na szczęście jest to również dobry gospodarz i niejako wizytówka regionu. Problemem w tym rejonie stały się ceny nieruchomości rolnych. Jako uczestnik przetargów – członek komisji przetargowych z ramienia LIR, doświadczyłem tego osobiście. Proste pytanie: kiedy zwróci się zakupiony po 40 tyś. za ha grunt rolny klasy V? Podejrzewam, że bardzo długo trzeba było uprawiać tą ziemię, licząc na dobry przebieg pogody, a i tak pewnie jedno pokolenie by nie wystarczyło, aby taka nieruchomość na siebie zarobiła. Uważam, że wszystko, w tym również ziemia rolnicza, musi być sprzedawana w cenach gwarantujących opłacalność jej zakupu. Tym bardziej, że takich kwot przeciętny rolnik nie jest w stanie wyłożyć bez zaciągania kredytu.

Czy pełni pan również, oprócz bycia przewodniczącym Wschowskiej Rady Powiatowej LIR, funkcje społeczne?

Najwięcej czasu poświęcam Ochotniczej Straży Pożarnej w Konradowie, której jestem prezesem. Jest to już powiedziałbym taka tradycja rodzinna, bo tutaj nazwisko Brzechwa jest jednoznaczne z byciem strażakiem. W momencie kiedy był powołany Powiat Wschowski to zostałem powiatowym prezesem Związku OSP. Także straż pożarna jest na pierwszym miejscu, ale nie ukrywam, że jest taka potrzebna, gdyż zdarzeń, w których uczestniczą strażacy bywa sporo. Dwa lata temu byliśmy drugą jednostką OSP w powiecie pod względem interwencji. W Konradowie jest remiza i garaż na lekki samochód typu Lublin, mamy też ciężki samochód typu Jelcz, 7 rok występujemy o garaż na ten samochód, gmina zrobiła projekt budynku i jest nadzieja że w 2014 będzie on wybudowany. Jestem również w radzie nadzorczej w banku oraz członkiem Rady Sołeckiej. Wcześniej przez cztery kadencje byłem radnym w gminie.

Czy na tym terenie rolnicy borykają się z problemami typu wchodząca w szkodę zwierzyna łowna, zalane pola na skutek złej melioracji itp.?

Na tym terenie, tak jak i w całym województwie, występują szkody spowodowane przez zwierzynę łowną. Nie jest to problem tak duży jak zdarza się w innych powiatach, ale też nie jest na tyle sporadyczny żeby go nie zauważyć. Osobiście uczestniczę w komisjach szacujących i mediacjach i widzę ten problem, widzę też, że rolnicy potrafią dojść do porozumienia z przedstawicielami kół łowieckich, czego i ja jestem przykładem. Koło łowieckie ogrodziło mi pastuchem działkę 9-cio hektarową, na której był ciągły problem z upilnowaniem zwierzyny. Natomiast na spotkaniu zainicjowanym przeze mnie, jako przewodniczącego Wschowskiej Rady Powiatowej LIR, temat szkód łowieckich został praktycznie całkowicie zdominowany przez problem melioracji w powiecie. Zarzuty kierowane były głównie pod adresem spółki wodnej działającej na naszym terenie. Rolnicy zarzucali, że spółka nie wywiązuje się ze swoich planów, a do prac wykorzystuje głównie narzędzia ręczne, co w dzisiejszych czasach jest wręcz niewystarczające. Dlatego uważam, że większym problemem są właśnie melioracje w powiecie wschowskim.

Czy lubi Pani  pracę w gospodarstwie?

Bardzo lubię zapach żniw, zapach ziemi. Staram się pomagać w miarę potrzeb w pracach polowych. Najważniejsza jest dla mnie działka, na której uprawiam warzywa i ogród, który można zobaczyć przed domem. W tym roku wyjątkowo obrodziły słoneczniki ozdobne. Niektóre okazy mają po4,5 metrawysokości. Również cynie miały chyba sprzyjający rok, gdyż niektóre były równe ze mną.

Czy praca w gospodarstwie o profilu hodowlanym pozwala na wygospodarowanie czasu dla siebie: zajęcie się jakimś hobby, wyjazdami na wycieczki?

Pani Wanda: Ja uwielbiam ogród i to jest moje hobby, mogę przebywać tam godzinami.

Pan Władysław: Jest czas na pracę i czas na odpoczynek . Jeśli jest taka możliwość to korzystamy z wyjazdów, czy to po Polsce, czy z wyjazdów zagranicznych. Teraz kiedy możemy zostawić gospodarstwo pod opiekom synów jest to łatwiejsze. Wcześniej jak dzieci były młodsze wspólne wyjazdy były rzadkością lecz zawsze, któreś z nas z takiej możliwości korzystało.

Czy macie Państwo jakieś plany na przyszłość?

Nasze życie związane jest z gospodarstwem, a tu inwestycji, żeby je usprawnić, zmodernizować nigdy nie brakuje. Co prawda park maszynowy mamy wyposażony, ale przydałaby się na przykład jedna, duża obora, która pomieściłaby wszystkie zwierzęta. Zapewniam, że planów nam nie brakuje, najważniejsze żeby zdrowie dopisało. Gospodarstwo jest komu przekazać, także nasza wspólna praca nie idzie na marne. Obaj synowie lubią pracować w gospodarstwie, również ośmioletni wnuk odziedziczył to zamiłowanie.

Dziękuję za rozmowę.
Paweł Sas

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!
  Copyright ©2018 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.