Lubuska Izba Rolnicza » Archiwum bloga » ROLNICTWO – MOJA PASJA
Główna » Aktualności

ROLNICTWO – MOJA PASJA

Autor: Red. dnia 8 sierpnia 2012

Państwo Karolina i Paweł Tkacz są młodymi rolnikami prowadzącymi 50 ha gospodarstwo rolne w miejscowości Witoszyn w gminie Wymiarki. Specjalizacja produkcji to hodowla bydła mięsnego i uprawa zbóż. Ich oczkiem w głowie jest syn Szymon, który za tatą przejawia duże zainteresowanie sprzętem rolniczym.

Państwo Karolina i Paweł Tkacz z synkiem Szymonem

Jak rozpoczęła się Pana przygoda z gospodarowaniem?

Właściwie to przez przypadek. W 2003 roku przejąłem gospodarstwo po rodzicach, gdyż starsze rodzeństwo nie wiązało przyszłości z pracą w rolnictwie. Ja jako najmłodszy zostałem na ojcowiźnie. Od 4 lat prowadzę gospodarstwo wspólnie z żoną Karoliną. Gospodarstwo liczy niespełna50 hagruntów rolnych. Część ziemi jest własna część dzierżawiona od Agencji Nieruchomości Rolnych, część od okolicznych rolników. W gospodarstwie prowadzona jest mieszana produkcja roślinno-zwierzęca, z przewagą jednak hodowli bydła. Kiedyś prowadzona była hodowla bydła mlecznego i produkcja mleka, a w momencie przejęcia gospodarstwa od rodziców zacząłem hodowlę bydła opasowego. Stado podstawowe stworzone 2 lata temu liczy 20 krów, zakupiliśmy również buhaja zarodowego. Jałówki to mieszańce HF i Limousine, natomiast buhaj jest w 100% rasy Limousine. Mamy już pierwsze sukcesy. W maju z tych jałówek wycieliło się 12 cielaków.

Jak wygląda rynek wołowiny i czy są problemy ze zbytem?

Jeśli chodzi o produkcję wołowiny w Polsce można mówić o pewnej stabilizacji. Niezrozumiała jest natomiast zależność pomiędzy wysokim kursem euro, a niską ceną wołowiny, tym bardziej, iż w UE występuje deficyt mięsa wołowego wynoszący ok. 600 tyś. ton. W Polsce powinna być porównywalna cena skupu wołowiny do cen zachodnioeuropejskich. Niby jesteśmy w tej samej Unii, a jednak na innych zasadach. Według mnie dopłaty powinny być tylko do produkcji. Chcesz produkować wołowinę to my pomożemy ci właśnie w tej produkcji, chcesz produkować wieprzowinę, dostaniesz dopłaty do hodowli świń itp. Wiadomo z areałem50 hai przy tak słabych glebach nie ma mowy o konkurencji w produkcji zbóż więc pozostaje produkcja mieszana. Zapaść cenowa, która pojawiła się na rynku wołowiny 2 lata temu, ukierunkowała nas na produkcję wołowiny jakościowej, a nie ilościowej. Wcześniej mieliśmy 90 byków opasowych, teraz mamy jednego, hodowlanego, okazyjnie kupionego. Po prostu  idziemy w produkcję lepszej jakościowo wołowiny.

Ze zbytem opasów nie ma dzisiaj większych problemów, natomiast gorzej jest z otrzymaniem ceny na odpowiednim poziomie.  Zainteresowanie jest również odsadkami do300 kg. Zarówno zagraniczni rolnicy, jak i krajowi z bogatszych rejonów Polski, szukają dobrych odsadków na opas intensywny. My na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiemy co będziemy robić z odsadkami. Jeżeli uzyskamy dobre plony zboża jarego, to będziemy sami opasać, jeżeli będzie dobra cena na odsadki, to nie ukrywam, że nie opłaca się dalsze utrzymywanie zwierząt. Lepiej sprzedać odsadki i sprzedać zboże.

Jak wyglądają gleby w gospodarstwie i czym są obsiewane?

Około25 haobsianych jest żytem,7 hastanowi zboże jare przesiane po pszenicy ozimej, resztę stanowią łąki i pastwiska średniej jakości głównie ze względu na stan urządzeń melioracyjnych. Jeśli chodzi o jakość gruntów ornych to musze przyznać, że gospodaruję na jednych z lepszych w gminie. W przewadze są grunty klasy V i IV, ale posiadam również ziemie klasy III. Stosujemy duże ilości obornika z uwagi na posiadane bydło i trzeba przyznać, że to procentuje nawet na słabszych bonitacyjnie glebach.

Ujemne skutki przezimowania dotknęły również nasze tereny. W gospodarstwie ucierpiała pszenica ozima na areale ok.7 ha. Niestety trzeba było ja przesiać zbożem jarym, zostawiłem jedynie ok.2 hana próbę, żeby zobaczyć co z tego wyjdzie. Może uda się wymłócić 3t.

Plony uzyskiwane w gospodarstwie generalnie nie są złe. Wcześniej zawsze uprawialiśmy zboża paszowe i kukurydzę. Z kukurydzy zrezygnowałem ze względu na zmniejszenie pogłowia bydła. Obecnie uprawiam zboża z których uzyskuje średnio plony: żyto 3-4 tony/ha, jęczmień ok. 4 t/ha i pszenica 3-4t/ha.

Czy korzystacie z jakiejś unijnej pomocy oprócz dopłat bezpośrednich?

W tym roku udało nam się zarejestrować firmę w związku ze skorzystaniem z działania Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej. Ze środków, które otrzymaliśmy dofinansowaliśmy zakup ciągnika z przeznaczeniem świadczenia usług w rolnictwie. Wiadomo początki takiej działalności są ciężkie, gdyż trzeba pozyskać klientów, ale myślę, że z czasem rozwinie się to w dobrym kierunku. W okolicy są wielkoobszarowe gospodarstwa, które nie posiadają własnego sprzętu dlatego jest szansa na prowadzenie takiej działalności. Skorzystanie z pomocy finansowej jest niezmiernie pomocne. Przy obecnych cenach maszyn rolniczych zakup ich bez żadnego wsparcia jest mocno obciążający dla budżetu rolnika, lub wręcz niemożliwy. Póki co stawiamy pierwsze kroki w kierunku usługowym i zobaczymy jak to dalej będzie.

Wcześniej korzystaliśmy również z programu rolnośrodowiskowego i sialiśmy poplony ozime ozime. Niestety z racji ceny zbóż i słabych gleb, na których zboża jare po prostu nie udają się, nie przedłużaliśmy tego programu. Bardziej korzystna okazała się w to miejsce uprawa zbóż ozimych np. żyta. Decyzja o rezygnacji podyktowana była również potrzebą pozyskiwania słomy na potrzeby hodowli bydła.

Jak wygląda park maszynowy, czy gospodarstwo jest samowystarczalne w tym aspekcie?

Jeśli chodzi o gospodarstwo50 hato wyposażone jest w wystarczającą ilość sprzętu, natomiast zamierzamy iść w kierunku unowocześnienia parku maszynowego, zwłaszcza w kontekście działalności usługowej. Na pewno w planach jest zakup większej brony talerzowej. Obserwując zapotrzebowanie rynku, rozważam również zakup prasy zwijającej, z przeznaczeniem na zwijanie słomy, siana, również tego z nieużytków głównie na potrzeby energetyczne.

Czy na tym terenie występuje problem szkód łowieckich i jak wygląda współpraca z kołami łowieckimi?

Szkody łowieckie zdarzają się jak wszędzie. Natomiast mamy prężnie działające Nadleśnictwo i OHZ Wymiarki, gdzie gospodarstwo prowadzone jest bardzo dobrze. Stosowane są poletka zaporowe, profilaktycznie stosuje się pilnowanie upraw, a w przypadku zgłoszeń, osoby wyznaczone interweniują. Większy problem jest na łąkach i pastwiskach, ale i w tych przypadkach staramy się porozumieć. Tutejsze tereny są bardzo bogate w zwierzynę, więc ciężko powiedzieć, który z gatunków jest najbardziej uciążliwy. Zdarza się, że dziki podchodzą pod samą oborę.

OHZ również grodzi newralgiczne uprawy, głównie ze względu na ceny płodów rolnych, ale i dlatego, że rolników zostało niewielu. Patrząc na inne koła czy nadleśnictwa uważam, że u nas współpraca układa się dobrze.

Jak to się stało, że postanowił Pan startować w wyborach do izb rolniczych?

Powiem tak, gmina Wymiarki staje się rejonem coraz mniej rolniczym. Rolników żyjących tylko z gospodarstwa jest naprawdę niewielu. Ja chciałem być na bieżąco ze sprawami związanymi z rolnictwem. Wiadomo czasu na wszystko brakuje, ale spotkania, szkolenia, rady powiatowe, czy prasa branżowa pozwalają na zdobycie dużej ilości informacji, którą potem można się podzielić w rejonie. Również wymiana doświadczeń z innymi delegatami, jest cenną bazą wiedzy. Dzięki temu mogę również pomóc rolnikom, czy to przy szacowaniu szkód łowieckich, biorąc udział w mediacjach lub w komisji szacujących straty w uprawach na skutek niekorzystnych warunków atmosferycznych. Jak się zdecydowałem kandydować okazało się, że nikt więcej się nie zgłosił, a potem zostałem wybrany na wiceprzewodniczącego Żagańskiej Rady Powiatowej LIR.

Co pan myśli o obecnej polityce rolnej w Polsce?

Przede wszystkim uważam, że nie powinno się tak intensywnie i na siłę wyprzedawać ziemi z Zasobów Rolnych Skarbu Państwa. Są gospodarstwa, które zainwestowały w sprzęt i nie mają w danym momencie środków na zakup ziemi. Często rolnicy w takiej sytuacji stawiani są przed dylematem pozostania w rolnictwie. Dodać należy, że cena gruntów rolnych jest obecnie na tak wysokim poziomie, że zakup kilkudziesięciu hektarów jest naprawdę poważną inwestycją.

Na wysokość dopłat jak widać nie mamy wpływu. Mowa była o wyrównaniu dopłat w UE, a teraz okazuje się, że dopłaty będą jeszcze pomniejszone. Osobiście jestem zdania, jak już wcześniej wspomniałem, że dopłaty powinny być przyznawane do produkcji, a nie do areału. Pieniądze powinni dostawać rolnicy, u których faktycznie prowadzona jest produkcja.

Jakie są plany w stosunku do gospodarstwa?

Staramy się iść w kierunku rozwoju gospodarstwa, wiadomo na tyle na ile budżet pozwala. Rozważam w przyszłości zwiększenie stada krów, w zależności od rynku wołowiny. Jeśli chodzi o areał to będziemy się starać nie tyle zwiększyć, co utrzymać obecny. Uważam, że nie tylko duże gospodarstwa, ale i te mniejsze o konkretnej specjalizacji świetnie radzą sobie na rynku. Wiadomo każde jakieś niepowodzenie skłania do refleksji nad sensem swojej pracy, uważam natomiast, że nie należy się poddawać, bo praca w rolnictwie jest specyficzna i czasem wymaga czasu i poświęceń.

Czy oprócz rolnictwa gospodarstwo posiada jakieś inne źródła dochodu?

Tak nie ukrywam, że od niedawna jestem przedstawicielem firmy sprzedającej maszyny rolniczej. Myślę, że nie koliduje to z pracą w gospodarstwie. W gospodarstwie praca jest zazwyczaj sezonowa. Czasu jest na tyle dużo, że szkoda byłoby go marnować, tym bardziej, że sprzęt jest coraz wydajniejszy i czas poświęcany na pracę na roli systematycznie się skraca. Podzieliliśmy się pracą w gospodarstwie. Żona dogląda bydła, ja zajmuję się ziemią. Dzień pracy wiadomo wydłuża się, ale przynosi to pewne profity.

Jeżeli firma usługowa zaczęłaby działać prężnie, myślę że i tak nie zrezygnowałbym z podjętej pracy, tylko zatrudnił osobę do pomocy.

Jeżeli będzie taka okazja to na pewno będziemy starali się skorzystać z innych programów unijnych i to niekoniecznie inwestując w maszyny. Być może w zakład fryzjerski dla żony, bo z zawodu jest fryzjerką. Póki co mamy małego synka Szymona, który pochłania 90% czasu i uwagi żony.

A jak oczami kobiety wygląda praca w gospodarstwie ?

Jest ciężko, a jak będzie w przyszłości to się okaże. Na razie zarażam się pasją rolnictwa od męża, który poza tym świata nie widzi, zwłaszcza teraz gdy jest nowy ciągnik. Generalnie jakoś wspólnie dajemy radę. Wiadomo, że są wzloty i upadki, i że nic od razu nie przychodzi. Ja nie pochodzę z rodziny gospodarskiej więc wszystkiego musiałam i nadal muszę się uczyć, w przeciwieństwie do męża, który się tutaj urodził i od dziecka ma styczność z pracą w rolnictwie. Dla męża jest to pasja, która jest jednocześnie pracą. To sposób na życie, jednakże trzeba to lubić. Niestety hodowla zwierząt to spore wyzwanie i duży obowiązek. Mniej jest również czasu dla siebie.

Coraz modniejsza jest agroturystyka. Czy są takie gospodarstwa w okolicy?

W gminie Wymiarki agroturystyka praktycznie nie istnieje. Mamy ładne lasy, stawy, bliskie sąsiedztwo z niemiecką granicą, czyli potencjalnymi klientami, jednakże nikt się do tej formy prowadzenia gospodarstwa nie kwapi. Obecność punktów agroturystycznych z pewnością podniosłaby atrakcyjność i ożywiła tą niewielką gminę.

Mieszkamy z rodzicami, którzy w razie potrzeby nam pomagają.

A czy w związku z prowadzonym profilem gospodarstwa jest jeszcze czas na jakieś zainteresowania, hobby?

Faktycznie czasu na hobby praktycznie nie ma. Jak już żona wspomniała mocno interesuję się branżą rolniczą. Mogę powiedzieć, że jestem pasjonatem techniki rolniczej, wszelkiego rodzaju maszyn i urządzeń i tak naprawdę w wolnych chwilach lubię poszukać informacji na ten temat. Oprócz tego interesuje mnie historia, głównie okres II Wojny Światowej. Chętnie czytam różnego rodzaju publikacje na ten temat, oglądam programy w telewizji lub odwiedzam miejsca upamiętniające te ciężkie czasy w dziejach Polski. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie zwiedzenie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Jak wiadomo hodowla zwierząt w gospodarstwie, w naszym przypadku bydła, uniemożliwia opuszczanie go na dłuższy okres, natomiast podczas krótszych nieobecności możemy liczyć na pomoc rodziców.

Dziękuję za rozmowę

Paweł Sas

 

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!
  Copyright ©2017 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.