Lubuska Izba Rolnicza » Archiwum bloga » DZIAŁACZEM SPOŁECZNYM SIE BYWA A ROLNIKIEM SIĘ JEST – WARTO O TYM PAMIĘTAĆ
Główna » Aktualności

DZIAŁACZEM SPOŁECZNYM SIE BYWA A ROLNIKIEM SIĘ JEST – WARTO O TYM PAMIĘTAĆ

Autor: Red. dnia 5 sierpnia 2009

Tym razem odwiedziłem gospodarstwo rolne państwa Barbary i Błażeja Szczepanik we wsi Skrzynica, gmina Skwierzyna. Skrzynica – wioska położona w niezwykle malowniczym terenie, między rzeką Wartą a obrzeżem Puszczy Noteckiej, w połowie drogi nr 199 łączącej Międzychód i Skwierzynę. Warto się chociaż tędy przejechać…
Państwo Szczepanikowie mają troje dzieci: 15-letniego Mateusza, 11-letniego Patryka i 8-letnią Dominikę. Pan Błażej ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Strzelcach Krajeńskich. Jest delegatem Lubuskiej Izby Rolniczej II i III kadencji. Obecnie pełni funkcję Przewodniczącego Międzyrzeckiej Rady Powiatowej LIR.

wywiad-Szczepanik 027

Proszę opowiedzieć o historii swego gospodarowania.
Na początku lat 70-tych rodzice zakupili kilkuhektarowe upadające gospodarstwo, które ojciec sukcesywnie powiększał i rozwijał. Do lat 80-tych dorabiał jeszcze na państwowych posadach. W 1992r. rodzice przekazali mi gospodarstwo otrzymując emeryturę, którego powierzchnia wówczas wynosiła 28,80 ha. Można powiedzieć, że przełom w gospodarstwie nastąpił w roku 1994. Dokupiłem 34 ha gruntów od AWRSP. W tym roku ożeniłem się, sprowadziły się do nas bociany, które się gnieżdżą do dziś na słupie energetycznym, i urodził się syn Mateusz.

Na jakim areale dzisiaj Pan gospodaruje i proszę opowiedzieć o warunkach gospodarowania na tych terenach.
W marę możliwości dokupowałem grunty przylegające do moich od prywatnych właścicieli. Obecnie posiadam 70 ha gruntów własnych i 10 ha dzierżawię od prywatnego właściciela. Razem 80 ha. Z tego 13 ha użytków zielonych i 65 ha gruntów ornych. Uprawiam jeszcze ok. 20 ha w ramach pomocy sąsiedzkiej.
Przy zabudowaniach, w jednym kompleksie, jest ok. 34 ha gruntów. Natomiast 33 ha leżą w odległości 6-7 km, do których wiedzie uciążliwa droga – bruk, tzw. kocie łby. Gleby są dość dobre – głównie III i IV klasa bonitacyjna. Są to gleby nadwarciańskie, trudne do uprawy. Na takich glebach orkę i zabiegi pielęgnacyjne trzeba wykonać przy optymalnych warunkach wilgotnościowych. Ważnym więc jest zachowanie odpowiednich terminów.

Czy gospodarstwo się w czymś specjalizuje? Proszę przedstawić strukturę zasiewów i jakie uzyskuje Pan plony ?
Można powiedzieć, że jest to gospodarstwo tradycyjne, wielokierunkowe. Chociaż główny dochód uzyskuję ze sprzedaży zbóż. Prowadzę chów trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. Jeszcze 2 lata temu utrzymywałem 10 macior. Jednak ze względu na te „świńskie górki i dołki”, a ostatnio same „dołki”, ograniczyłem ten kierunek hodowli do 3 macior. Posiadam też 14 sztuk bydła. Zamierzam przejść na hodowlę bydła mięsnego tzw. metodą wypierającą poprzez krzyżowanie utrzymywanych dotąd krów rasy mlecznej buhajami rasy mięsnej.
Po objęciu gospodarstwa oprócz zbóż uprawiałem rzepak, 8 hektarów buraków cukrowych i kilka hektarów ziemniaków. Obecnie w strukturze zasiewów dominują zboża. Połowę areału przeznaczam na ozime i połowę na jare. Takie proporcje wymusza jakoby realizacja programu rolnośrodowiskowego – międzyplon ścierniskowy (gorczyca). Uprawiam też trochę ziemniaków na własne potrzeby.
W 2008r. zboża ozime plonowały na poziomie 6-7 ton. Natomiast ze zbóż jarych, z powodu suszy, uzyskaliśmy tylko ok. 2 tony ziarna z ha.

A jak zapowiadają się plony w bieżącym roku przy tych anomaliach pogodowych?
Plony zbóż ozimych, w porównaniu do ubiegłego roku, z pewnością będą niższe. Powodem jest wczesnowiosenna susza oraz duże nasilenie chorób grzybowych w okresie dojrzewania spowodowane wystąpieniem intensywnych opadów. Kto nie wykonał lub nie dopilnował zabiegów chemicznej ochrony kłosa to z pewnością uzyska obniżone plony. Widać to na przykładzie mojego gospodarstwa. Tam gdzie ominąłem oprysk kłosy są mocno porażone a ziarno niewykształcone. Różnicę widać gołym okiem. Wszystko jeszcze będzie zależało od odporności uprawianej odmiany na choroby.
Plony zbóż jarych z pewnością będą o 100 % wyższe od ubiegłorocznych. Myślę, że w tym roku zbiorę średnio 5 ton z hektara.

Czy ma Pan problemy ze zbytem zboża?
Ze sprzedażą zbóż nie mam problemów. Większość zbiorów sprzedaję na paszę do miejscowej fermy trzody chlewnej, pszenicę dla hodowców drobiu, natomiast jęczmień do kaszarni w Międzychodzie.

Czy zatrudnia Pan kogoś do prac w gospodarstwie?
Wszelkie prace polowe wykonuję sam. Żona jest menadżerem gospodarstwa domowego. Jedynie w czasie żniw lub podczas nawału prac polowych zatrudniam chwilowo kogoś do prac pomocniczych.

Wnioskuję z tego, że gospodarstwo jest w pełni wyposażone w sprzęt i maszyny rolnicze.
Tak. Mam dwa ciągniki: MTZ 82 TSA i Ursus 2812, kombajn zbożowy Bizon i kompletny sprzęt uprawowy niezbędny w gospodarstwie. Nie posiadam jedynie prasy do siana i słomy. Prace te mam wykonane w ramach pomocy sąsiedzkiej, współpracy między rolnikami.

Jakie inwestycje zrealizował Pan w swym gospodarstwie?
Oprócz powiększania areału gospodarstwa poprzez zakup ziemi, z najważniejszych to: silosy zbożowe o pojemności 200 ton, wiata dla bydła oraz modernizacja budynku mieszkalnego.

Jak wygląda przystosowanie gospodarstwa do wymogów unijnych?
Płytę obornikową wykonałem już na początku, zanim uruchomiony został program w ramach PROW 2004-2006 wspierający przedsięwzięcia dostosowujące gospodarstwa rolne do standardów Unii Europejskiej. Poza tym staram się na bieżąco, w miarę możliwości wprowadzać standardy.

Co Pan sądzi na temat nowych, dodatkowych wymogów związanych z zasadą wzajemnej zgodności?
Uważam, że rolnicy polscy potrafią dostosować swe gospodarstwa do obowiązujących wymogów tak, że ARiMR nie będzie musiała stosować sankcji w postaci zmniejszania otrzymywanych przez rolników płatności. Wszystkie normy są do przeskoczenia. Będąc w Finlandii zwiedzałem gospodarstwa i porównując nasze z fińskimi to stwierdzam, że nasi rolnicy wyprzedzają fińskich rolników jeżeli chodzi o spełnianie wymogów.

Z jakich programów pomocowych UE Pan korzysta?
Oprócz otrzymywanego od samego początku wsparcia w postaci dopłat bezpośrednich i z tytułu ONW, realizuję w gospodarstwie w ramach programu rolnośrodowiskowego pakiet Utrzymanie łąk ekstensywnych wariant „Półnaturalne łąki dwukośne” oraz Międzyplon ścierniskowy w ramach pakietu Ochrona gleb i wód

Bliskość lasu to i na pewno problem szkód łowieckich.
Tak by się mogło wydawać, ale tak nie jest. Na terenie sołectwa Krobielewko, gdzie jestem sołtysem, do którego należy jeszcze wioska Skrzynica i Nadziejewki nie ma większych problemów z kołem łowieckim. Były nawet takie lata, że nie było szkód łowieckich w uprawach rolniczych, co świadczy o właściwym zabezpieczaniu pól przez myśliwych. Często przy szacowaniu szkód szacujący konsultują się ze mną w sprawie ustalenia wysokości odszkodowania dla rolników.
Natomiast w gminie Skwierzyna zdarzają się problemy z kołami łowieckimi. Dwukrotnie reprezentowałem rolników aż w sądzie w sprawach o wysokość odszkodowania, które kończyły się ugodą. I od tej pory koło to inaczej podchodzi do sprawy. Rolnicy nie mają już większych problemów z tym kołem z uzyskaniem należnego odszkodowania.

Gospodarstwa u Was położone są przy Warcie, często na międzywalu. Czy z tego tytułu są jakieś utrudnienia?
Współpraca z kołami wędkarskimi jest gorsza aniżeli z łowieckimi. Wędkarze często twierdzą, że wszystkie grunty na międzywalu są własnością państwa i rolnicy muszą zapewnić im swobodny dostęp do rzeki. A to są nasze, prywatne. Rolnik zobowiązany jest umożliwić im swobodny dostęp wzdłuż rzeki, szerokości ok. 1,5 metra. Oni natomiast by dostać się do ostróg na rzece często wjeżdżają samochodami na nasze łąki i wyjeżdżają dodatkowe drogi. W związku z tym rolnicy mają problemy z ARiMR, gdzie są wzywani celem złożenia wyjaśnień ponieważ drogi te są widoczne na ortofotomapach. Dlatego zamierzam zorganizować spotkanie z władzami Polskiego Związku Wędkarskiego celem wzajemnego wyjaśnienia sobie spraw.

A inne problemy, które już zgłaszał Pan na forum rady powiatowej LIR?
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu nie wykonuje żadnych prac konserwacyjnych w korycie Warty. Ostrogi są poprzerywane, rzeka podmywa brzegi i zabiera nam grunty. W ciągu roku zabierany jest grunt o szerokości ok. 1 metra. Na odcinku 200 metrów na dzień dzisiejszy rzeka zabrała mi 0,15 ha (dane wg najnowszych pomiarów geodezyjnych). O tyle pomniejszyło mi się gospodarstwo. I tu także pojawiają się problemy z biurem ARiMR.

Jak ocenia Pan funkcjonowanie rolnictwa 5 lat po wstąpieniu do Unii Europejskiej?
Oczekiwania rolników były dużo większe. Otrzymywane dopłaty bezpośrednie nie rekompensują wzrostu cen środków do produkcji rolnej. Wzrosły koszty produkcji, zlikwidowane zostały dotacje krajowe, a ceny skupu są często niższe niż były przed wstąpieniem do UE. Straciły gospodarstwa towarowe, a można powiedzieć że zyskały produkujące na własne potrzeby ponieważ te nie inwestują a dopłaty traktują jako dodatkowe źródło dochodu.

Z tego co wiem to nie oszczędza Pan czasu na działalność społeczną.
Jestem drugą kadencję sołtysem wsi Krobielewko. Wcześniej przez dwie kadencje byłem przewodniczącym Rady Sołeckiej. Jestem członkiem Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego w Santoku, członkiem Lokalnej Grupy Działania „Kraina Podgrzybka” oraz współzałożycielem Fundacji „Kraina Podgrzybka”.
W sołectwie raz w roku organizujemy święto wsi. W Krobielewku co drugi rok, na zmianę z wioską Mierzyn gmina Międzychód, organizowane są obchody Święta Podgrzybka. W bieżącym roku obchody odbędą się 4 października w Krobielewku, na które już serdecznie zapraszam.
Wybudowaliśmy dwa boiska sportowe: jedno w Krobielewku, drugie mniejsze w Skrzynicy na moich gruntach które teraz służy dla całej wioski. W Krobielewku zbudowaliśmy także place zabaw dla dzieci, wyremontowana została sala wiejska, opiekujemy się drewnianym zabytkowym kościółkiem. Przymierzaliśmy się do remontu remizy strażackiej, już nawet rozpoczęliśmy prace, jednak okazało się że to własność nie gminy lecz nadleśnictwa.
Sołectwo nasze jest terenem rekreacyjnym. W okresie letnio-jesiennym przebywa u nas dużo osób z zewnątrz, którzy kupili tu działki i mają pobudowane domki.

Czy jest jeszcze czas wolny na wypoczynek i gdzie Państwo odpoczywacie?
Nad wodą… (śmiech). Ponieważ mieszkamy nad Wartą i mamy też kilka oczek wodnych, z których to najbliższe zabudowań jest zagospodarowane. W wolnych chwilach nie wyobrażam sobie żeby nie iść nad Wartę.
Czasu wolnego nie ma za wiele, a już nie tyle żeby wyjechać na wczasy. Najwyżej organizujemy sobie 1-2 dniowe wycieczki. Wówczas zastępują nas w gospodarstwie rodzice którzy mieszkają obok. Raz w roku wyjeżdżam nad Bałtyk na połów dorszy. Na dłuższym pobycie to byłem raz, w Finlandii, cały tydzień, z Fundacji „Kraina Podgrzybka” w ramach programu Leader+.

Plany na przyszłość to:
Za 2-3 lata planuję przeprowadzić modernizację parku maszynowego. Dalszy rozwój gospodarstwa jest ograniczony ponieważ ze względu na naturalne przeszkody: z jednej strony rzeka a z drugiej las, nie ma gdzie dokupić ziemi. Dlatego planuję rozwinąć taką mini agroturystykę, nie jako źródło dodatkowego zarobkowania lecz bardziej hobbystycznie.
Od 2010 roku zamierzam realizować w ramach programu rolnośrodowiskowego pakiet „Ochrona zagrożonych gatunków ptaków”, dlatego obecnie przygotowuję dokumentację ornitologiczną. Po zakończeniu 5-letniego zobowiązania rolnośrodowiskowego „Międzyplon ścierniskowy” nie będę kontynuował siewu poplonów w ramach nowego PROW-u, dlatego wrócę do uprawy rzepaku.
W przypadku nie realizowania w gospodarstwie programów rolnośrodowiskowych rozwinę hodowlę bydła mięsnego ponieważ nie będą mnie obowiązywały ograniczenia ilości DJP na 1 hektar.

Jak rolnicy oceniają działalność izby rolniczej?
Jestem już drugą kadencję delegatem LIR. Wielu rolników z pewnością jest rozczarowanych ponieważ oczekiwali, że izba będzie załatwiać ich sprawy. Ja podchodzę do tego nieco inaczej. Izba nie zajmując się polityką reprezentuje rolników poprzez wybranych przedstawicieli, zabiega o rozwiązywanie problemów wsi i rolnictwa, uczestniczy w stanowieniu prawa dotyczącego spraw rolniczych poprzez opiniowanie projektów ustaw czy rozporządzeń, wspiera rolników w rozwiązaniu ich trudnych spraw, służy pomocą w postaci udzielania bezpłatnych porad prawnych.
Jest wiele spraw i problemów rolników, które można załatwić w urzędach szczebla podstawowego, bez ingerencji izby.
Zbliżają się kolejne wybory, zachęcam do kandydowania młodych rolników, których do tej pory w strukturach izby jest niewielu.

Może na koniec jakieś refleksje?
Żeby na wsi dobrze się żyło to ludzie muszą się zgadzać. Musi panować zgoda. Jedną z ważniejszych spraw na wiosce to dobry sąsiad. Natomiast udzielając się społecznie należy pamiętać, że działaczem społecznym się bywa a rolnikiem się jest.

Dziękuję za rozmowę
Eugeniusz Rudkiewicz

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!
  Copyright ©2018 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.