Lubuska Izba Rolnicza » Archiwum bloga » HODOWLA BYDŁA TO DZIŚ WYZWANIE
Główna » Aktualności

HODOWLA BYDŁA TO DZIŚ WYZWANIE

Autor: Red. dnia 20 października 2009

Państwo Andrzej i Danuta Siniccy mieszkają i prowadzą gospodarstwo rolne we wsi Ziębikowo, gmina Lubsko, powiat żarski. Państwo Andrzej i Danuta mają 5 dzieci, z tego już czworo dorosłych po studiach oraz najmłodszą gimnazjalistkę Klaudię.  Pani Danuta jest trzecią kadencje sołtysem wsi Ziębikowo.

DSC07228

 

Proszę opowiedzieć o swoim gospodarstwie, od czego się zaczęło gospodarowanie, jaki jest areał i specjalizacja gospodarstwa?

25 lat temu zaczęliśmy budować gospodarstwo od początku. Decyzja przyszła sama. Akurat wtedy był czas, że rolnictwo miało zielone światło. Nie mięliśmy gdzie mieszkać, byliśmy świeżo po szkole. Ja po chemicznej, mąż po rolniczej. Były to czasy kiedy nie było pracy ze względu na panujący stan wojenny. Mój ojciec miał bardzo duże gospodarstwo,  ja w dzieciństwie lubiłam się mu pomagać. Tak się złożyło, że była akurat do  sprzedania ziemia, więc wzięliśmy się za rolnictwo. Wybudowaliśmy dom. Potem trzeba było go z czegoś spłacać, to wybudowaliśmy oborę i tak rozwijała się ta działalność. Kupiliśmy ziemie, maszyny i tak z wyboru zostaliśmy rolnikami. Gospodarujemy na areale 60 ha. Gleby mamy słabe: V i VI klasa, dlatego wszystko zamieniliśmy na użytki zielone. Dodatkowo mamy ogrom dzików i jeleni i nie radziliśmy sobie z pilnowaniem upraw. Użytki zielone mamy pod produkcję hodowlaną, a więc łąki na siano, a mieszanki trawy z motylkowymi na sianokiszonkę. Natomiast pasze treściwe musimy niestety kupować. W tym już dość długim gospodarowaniu mięliśmy pewne przerwy, polegające na zmianie co dwa – trzy lata specjalizacji gospodarstwa. Wraz ze zmianą koniunktury mieliśmy różne specjalizacje, od 10 lat, do teraz hodujemy bydło mleczne. Mamy oborę uwięziową.

Na dzień dzisiejszy mamy 40 sztuk dorosłego bydła, z tego 33 mleczne, reszta to jałowizna.

 

Czy jest w okolicy „głód ziemi”?

W tej chwili nie ma. Gdyby zakup ziemi opłacał się tak, jak 5 lat temu, kiedy wchodziliśmy do Unii to myślę, że by był. Ze 2 lata temu ceny raptownie skoczyły do góry i tak się utrzymują, nie bardzo opłaca się teraz kupować. Jak dwa lata temu wszyscy dążyli do tego żeby mieć więcej krów, więcej ziemi tak teraz jest odwrót.. Ziemie kupują tylko osoby, które zabezpieczają się i to nie są najczęściej osoby związane z rolnictwem. Traktują to jako kapitał.

 

A czy Państwo korzystaliście z pomocy unijnej oprócz dopłat?

Nie. Z żadnych programów nie korzystaliśmy, bo nie byliśmy dokładnie doinformowani co i jak załatwić, żeby taką pomoc otrzymać. Jeżeli chodzi o początkowy SAPARD związany z płytami to żałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy. Teraz okazuje się, że jednak nie trzeba mieć płyty. Ciągle informacja jest nie potwierdzona czy trzeba czy nie trzeba mieć płyty. Najgorsze jest to, że osoby które to wymyślają nie mają pojęcia jakie to są olbrzymie koszty dla rolnika.

 

Gospodarstwa hodowlane mają bardzo ostre wymogi cross compliance i dobrostan zwierząt. Proszę powiedzieć czy jesteście Państwo przygotowani na ewentualne kontrole?

DSC07224

My jesteśmy przygotowani. Już od co najmniej dziesięciu lat dbamy o to, aby gospodarstwo było jak najlepiej przystosowane do każdych przepisów. To nie jest tak, że przyszła unia, nakazali i my zrobiliśmy. Nie. Zanim przyszła unia to my już mięliśmy pomieszczenie udojowe w kafelkach, szambo, całe zaplecze wyposażone. Teraz robimy już tylko poprawki.

Jakie rasy krów Państwo mają i jak jest wydajność mleka?

My mamy kiepskie ziemie, więc nastawiliśmy się na krowy ogólnoużytkowe tak zwane mieszańce. Mamy część simentali, część HF i to wszystko jest wymieszane. Jak przeliczałam dla własnych potrzeb to średnio mi wychodzi 5,5 tys. mleka. Uważam, że jak na warunki, które mamy, nie tylko pogodowe, to jest bardzo dobrze. A i krowy są w bardzo dobrej kondycji.

Proszę powiedzieć coś o opłacalności mleka.

W mleczarni chwalą, że jesteśmy dobrymi klientami. Mleko mamy o dobrych parametrach. Zresztą mieliśmy niedawno wizytację i kontrola przebiegła pozytywnie. Od 8 lat już oddajemy mleko do żarskiej mleczarni. Mimo słabych cen nie chcemy  zmieniać, bo jakaś lojalność musi być. Mleczarnia wiele razy nam pomogła w różnych sytuacjach i czujemy się wobec nich zobowiązani. Nie chcemy sprzedawać mleka do Niemiec, tym bardziej, że ich ceny wcale mocno nie odbiegają od krajowych, a nasze ceny nie odbiegają od średniej krajowej.

Czy staracie się o dokupienie kwoty mlecznej?

Dokupiliśmy trochę kwoty mlecznej od mniejszych rolników, którzy zaczęli likwidować gospodarstwa . Jednak już od dwóch lat jestem na rezerwie. Pierwszy raz dwa lata temu składałam wniosek o rezerwę, ale nie dostałam i w tym roku znowu składałam. Potrzebujemy kwotę 10 000 i dostałam taką odpowiedź, że jeszcze nie wiadomo czy będzie ta kwota, ile będzie. Dowiemy się  na koniec roku. U nas jest to tak nieciekawie zrobione, dlatego, że kwoty są do sprzedania w tej chwili. I do grudnia to ja bym sobie mogła jeszcze dokupić, ale jak kupię to mi przepadnie rezerwa i tak to wygląda.

Proszę powiedzieć jaka to jest duża wieś? Ilu tu jest rolników?

Wieś liczy około 30 domów, a rolników jest tylko trzech. Wieś nie jest już samowystarczalna. Młodych rolników nie ma.

Jak się układa państwu współpraca z kołem łowieckim?

Odszkodowanie, jeśli otrzymujemy, w żaden sposób nie rekompensują szkody. Ja nawet nie zauważam odstrzałów tak dużo jest dzików. Kiedyś bardzo rzadko widziało się jelenie a teraz to dosłownie mnóstwo zwierząt leśnych żeruje na polach. A do tego teraz te zwierzęta specjalnie nie boją ludzi.

Co się udało z punktu widzenia sołtysa zrobić w waszej wsi?

Wieś była zaniedbana. Udało się poprawić wygląd wsi, w tym roku zrobiliśmy plac zabaw, dwa lata temu wybudowano wodociąg. Jesteśmy małą miejscowością, a potrzeb w gminie jest bardzo dużo, mam nadzieję, że uda mi się coś jeszcze zrobić.

Jaki jest stan i zmechanizowanie gospodarstwa?  

Mamy 4 traktory, 3 kosiarki, 2 grabiarki, 2 przewracaki, prese zwijającą, owijarkę do sianokiszonki, kiedyś mieliśmy jeszcze kombajn ale nie było sensu, żeby on stał i niszczał więc sprzedaliśmy, skoro nie obsiewaliśmy pola zbożem. Zdublowaliśmy sobie maszyny w celu usprawnienia pracy, bo chodzi o to by w sezonie jechać na pole i pracować, a nie naprawiać maszyny.

Jakie mają państwo plany odnośnie inwestycji?

Dojarkę mamy przewodową, gospodarstwo jest tak dobrze zmechanizowane, że lepiej się już nie da. Tylko, że w gospodarstwie długo nic nie trwa. Ciągle się coś psuje i trzeba naprawiać.

DSC07226

Jak porównałaby Pani nasze rolnictwo z rolnictwem niemieckim?

Niemieccy rolnicy nie są tacy zaradni jak polski rolnik. Oni w naszych warunkach nie gospodarowali by tak skutecznie. Mają większe dopłaty, cały sprzęt mają nowy lub z leasingu, u nich kredyty są dziedziczone. Patrząc z boku jak jest u nich a jak my funkcjonujemy to oni by u nas zginęli. Z każdą drobnostką jadą do serwisu. Mój mąż wszystko potrafi sam zrobić, naprawić, a jak trzeba to też wymyśli maszynę, taka „złota raczka”.

Co pani sądzi o dopłatach? Czy to jest duża pomoc dla Polski?

Dopłaty były dobre dwa, trzy lata temu. Można było coś tam zdziałać. W tej chwili dopłaty nie rekompensują nakładów, a jeszcze trzeba dopłacać do inwestycji, ale jest to na pewno jakaś pomoc.

Jak Pani myśli w jakim kierunku kiedyś pójdzie wieś?

Trudno powiedzieć. Politycy w ogóle się nie interesują wsią. Ja daleko nie patrzę, ale będąc na różnych spotkaniach, gdzie przychodzi 5-6 osób i są to osoby po 50-tce i nie ma ani jednej młodej osoby to wniosek sam się nasuwa. Nam brakuje 5 czy 6 lat do renty strukturalnej, młodzi się nie garną. Jak tak będzie dalej to za parę lat nie będzie ani jednego rolnika u nas.

Czy często wyjeżdżają Państwo na urlop?

Wyjazdy weekendowe czasem nam się zdarzają. W tej chwili, jest trudno wyjechać gdzieś. Dzieci się rozjechały, nie mamy osób, które by mogły nam przypilnować dwa-trzy dni gospodarstwa. Nająć kogoś też trudno, bo to nie może być osoba z ulicy. Musiałaby to być osoba, która zna się na takich maszynach jakie ja tu mam, odpowiedzialna i zaufana. O taką osobę trudno, wolę więc sama nie wyjeżdżać, a wszystkiego przypilnować.

Co Pani sądzi o polityce rolnej?

W politykę to nie ma co się ładować. Ja uważam, że nasi politycy, to tylko zajmują się zwykłymi papierami. W kraju jest za dużo biurokracji. Jeżeli już musi być tyle biurokracji to niech ona będzie rzeczowa. Niech ustalą coś jednego konkretnego, a nie ciągle zmieniają i utrudniają wszystko. Dobrze by było gdyby nie było ciągłych zmian.

Państwa hobby?

Mąż znalazł sobie hobby. Ostatnio zaczął zajmować się pszczelarstwem, a ja mam staw z rybami. Dzieci raczej nie będziemy namawiać na pracę w rolnictwie, zostawiamy to do ich wyboru, a czas pokaże.

Dziękuję za rozmowę
Małgorzata Pałys

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!
  Copyright ©2018 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.