Lubuska Izba Rolnicza » Archiwum bloga » ROBIĘ TO CO LUBIĘ…
Główna » Aktualności

ROBIĘ TO CO LUBIĘ…

Autor: Red. dnia 20 października 2008

Państwo Joanna i Marek Grabia prowadzą gospodarstwo rolne w Słonowie,  gm. Dobiegniew.Pan Marek jest w III kadencji delegatem Lubuskiej Izby Rolniczej, z zawodu jest mechanikiem , żona jest pielęgniarką. Mają 18 letniego syna Wojciecha., który kształci się w III klasie Technikum Agrobiznesu w Strzelcach Krajeńskich i dwie córki – bliźniaczki Olę i Karolinę, uczennice pierwszej klasy gimnazjum.

 Od kiedy prowadzi Pan gospodarstwo?
Gospodarowanie zacząłem od wydzierżawienia w 1984 roku 14 ha z  Państwowego Funduszu Ziemi. Później zostało to zakupione przy pomocy
korzystnych wtedy kredytów . W roku 1989 wybudowaliśmy tutaj dom, prędzej były tu tylko stare poniemieckie budynki, nienadające się do mieszkania. No i od tej pory pracujemy w gospodarstwie. Dzisiaj gospodarstwo ma powierzchnię 200 ha naszych i współpracujemy z bratem Andrzejem, który ma również 200 ha, więc razem 400ha. Znacznym utrudnieniem jest rozproszenie pól na 70 działkach w promieniu 7 km ,co z kolei jest znacznym utrudnieniem w pracy – strata czasu na przejazdy z z działki na działkę przy wykonywaniu różnych zabiegów agrotechnicznych.

 Wiem, że specjalizuje się Pan w uprawie ziemniaka, co poza tym produkuje się w gospodarstwie?
Przeważają gleby lekkie, głównie klasa IV i V . Te najsłabsze klasa VI – około 20 ha, zalesiliśmy z programów unijnych. Głównie zajmujemy  się produkcją roślinną, w tym specjalistyczną produkcją ziemniaka. Nasz rejon był kiedyś zamknięty w produkcji sadzeniaka, więc tutaj wszyscy rolnicy dookoła uprawiali je . W tej chwili zostało nas kilku, a nasze gospodarstwo produkuje jeszcze ziemniaki kwalifikowane na potrzeby Wielkopolskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Ziemniaczanego w Luboniu. Produkujemy też kwalifikaty ziemniaków jadalnych na potrzeby rolników, już drugi rok z rzędu. Jestem członkiem Zrzeszenia Plantatorów Ziemniaka Skrobiowego przy WPPZ Luboń. Zrzeszenie to pomaga nam np. w negocjacjach między Zarządem zakładu w zakresie cen, terminu dostaw, nawozów, preparatów. Reprezentuje stanowisko rolnika przed zarządem. Areał uprawy ziemniaków wynosi 30 ha w naszym gospodarstwie i 30 ha w gospodarstwie brata Andrzeja. Oprócz tego uprawiamy rośliny motylkowe. W związku z tym, że nie mamy hodowli, nie mamy obornika i ziemie są słabe, więc wspieramy się łubinem gorzkim, gorczycą. Na pozostałej części jest żyto, pszenica, jęczmień i owies.

 Jakie to są odmiany ziemniaków?
Odmian mamy dużo, ponieważ produkujemy ziemniaki w trzech kierunkach:  przemysłowe na skrobię, sadzeniaki oraz ziemniaki jadalne. Najmniej  pracochłonne są przemysłowe. Są to specjalne odmiany o wysokiej zawartości skrobii Pasat , Jasia, Albatros. Z kwalifikatów przemysłowych mamy Ikar, Hinga i Harpun, którą wykopaliśmy właśnie. Do konsumpcji mamy bardzo smaczne odmiany: Vineta, Agnes, Roxana, Rosalind. Jesteśmy trochę uzależnieni od firm, które dostarczają nam sadzeniaki, ale są to odmiany krajowe. W tej chwili stosunek odmian polskich do zagranicznych na rynku jest 1:1. Dzisiaj bardzo dużo odmian sprowadzanych jest z zachodu. Każdy kto przywiezie sobie worek sadzeniaków z zachodu, może je sobie posadzić pod warunkiem, że są one zarejestrowane w katalogu unijnym. W ten sposób przedstawia tę sprawę Inspekcja Ochr. Roślin.

 Poszczególne odmiany powinno wykorzystywać się zgodnie z kulinarnym przeznaczeniem jakie Pan poleca?
U nas konsumenci nie mają jeszcze tak wysokiej świadomości wykorzystywania odmian, powszechnie znana jest tylko Bryza. Jestem wdzięczny panu Makłowiczowi za popularyzację tematu, który ostatnio prezentował w programie kulinarnym walory smakowe kilku odmian, które i ja uprawiam: Roksany, Vinety, Rosalind i Agnes, do różnych potraw. Dziś są odmiany universalne, ale i specjalne tylko na frytki, chipsy czy purre.

Jakie plony Pan uzyskuje?
 W tym roku nie były rewelacyjne. Uzyskałem około 40 ton z hektara. Podstawą przy uprawie ziemniaka jest nawadnianie. W Holandii nawet do 60 ton się zbiera, my mamy od nich technologie, ale u nas jest duży problem właśnie z nawadnianiem. W przypadku naszego gospodarstwa nie jest to prosta sprawa ,bo jak wspomniałem ilość działek jest znaczna i rozproszona. Nie ma blisko rzek ,ani zbiorników wodnych a na tylu działkach nie sposób zrobić studnie. Przez suszę jaka wystąpiła, rok ten był można powiedzieć bardzo zły, na słabej glebie.

 Proszę powiedzieć na swoim przykładzie jak zmieniła się technologia uprawy ziemniaka?
Z chwilą wejścia do UE zmieniła się diametralnie. Technologia uprawy zrobiła się prostsza. Napłynęły nowe maszyny ułatwiające pracę, o których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Kiedyś chwasty zwalczaliśmy mechanicznie, od rana do wieczora walczyliśmy z chwastami w polu. W tej chwili robimy to skuteczniej środkami chemicznymi. Do nawadniania mamy zakupioną deszczownie. Jednak okazało się, że jesteśmy na obszarze Natura 2000. I tutaj zaczęły się schody dla nas. Nie możemy korzystać z pobliskich cieków wodnych. Myślę, że przy tak wielkiej suszy jaka była w tym roku urzędnicy powinni pozwolić nam na wykorzystanie tej niewielkiej ilości wody, żeby jakoś podratować plony. Wcześniej informowano nas, że przepisy związane z ochroną przyrody nie będą zakłócać gospodarki rolnej. Stonka nie jest dziś zagrożeniem, to najmniejszy problem. Jedynym problemem, który nam spędza sen z oczu jest bakterioza pierścieniowa. Jeżeli zostanie wykryta to produkcja ziemniaków w gospodarstwie jest prowadzona pod ścisłym nadzorem Inspektoratu Ochrony Roślin przez okres 3 lat. Przeżyliśmy to, nie z własnej winy.

 Czy występują na tym terenie szkody łowieckie?
Znajdujemy się pomiędzy Puszczą Notecką a Drawieńskim Parkiem Narodowym. Tereny piękne, ale uciążliwe dla rolnictwa. Szkody łowieckie są tutaj codziennością. Od początku, jak tylko pamiętam, zwierzęta wchodziły nam na pole. Współpracujemy z kołami łowieckimi. Dostajemy to co uważamy, że jest potrzebne- ogrodzenia, preparaty odstraszające, armaty gazowe itp. Problemów z tym nie ma. W tym roku jest mnóstwo dzików. Nie możemy naprawdę narzekać na współpracę, każdy kto przyjdzie jest wysłuchany i koła starają się pomóc. Każdy by chciał, aby pilnowane było bardziej.

A czy widzi Pani tutaj jakieś możliwości wykorzystania tych terenów pod turystykę wiejską?
Joanna Grabia: W naszym gospodarstwie nie widzę możliwości utworzenia agroturystyki. My nie mamy na to czasu. Ale na naszym terenie są piękne gospodarstwa, w gminie nie ma ich co prawda dużo, ale w powiecie powoli rozwija się ta działalność.

 Czy Pani jako mieszkanka tej wsi angażuje się w jej aktywność?
J.G.: Od ponad roku jestem członkiem rady sołeckiej, szwagierka jest sołtysem, więc współpracujemy. W ubiegłym roku wygraliśmy jako wieś turniej wsi. W tym roku zorganizowaliśmy u siebie taki turniej połączony z Gminnym Świętem Plonów. Impreza bardzo się udała. Organizujemy Dzień Dziecka, zabawy choinkowe dla dzieci i dorosłych, Dzień Kobiet, czy inne ,,babskie” pogaduchy przy kawce.

 Jakie są plany rady sołeckiej, zwłaszcza infrastrukturalne?
J.G.:W tej chwili prowadzony jest remont klubu. Mamy kilka pomysłów, które pragniemy zrealizować wraz z grupą kobiet i mężczyzn oraz młodzieży, która jest chętna do pomocy. We wsi jest mało rolników. Był okres, że było bardzo ciężko i teraz te gospodarstwa, które się utrzymały zaczynają przynosić jakieś zyski.
Widać nowe sprzęty. Przetrwały tylko prężne gospodarstwa, gdzie najczęściej jest następca.. Tylko te gospodarstwa utrzymają się we wsi.

 Skąd Państwo czerpiecie wiedzę rolniczą?
Nośników wiedzy jest bardzo dużo, jak człowiek przyjdzie wieczorem to nie wie od czego zacząć. W tej chwili telewizja i prasa, internet i wszystkie wyjazdy szkoleniowe, są pożyteczne. Najbardziej wyjazdy, tam wymieniamy i dzielimy się doświadczeniami z innymi. Rolnictwa nie da się nauczyć z książki. A wiadomo w gospodarstwie najlepiej jak jest się fachowcem w każdej dziedzinie.

 Jaka jest polityka unijna dotycząca uprawy ziemniaka?
Dla nas jest bardzo korzystna. Gdyby nie dotacje to byśmy już dawno ich nie uprawiali. Unia dofinansowuje nam produkcję skrobi i tylko dzięki temu jesteśmy w stanie prowadzić produkcję.

 Jak wygląda usprzętowienie gospodarstwa?
Gdyby mnie pani zapytała w zeszłym roku o to, to sam bym nie uwierzył w to co teraz mówię. Dzięki SPO zakupiliśmy nowoczesny kombajn zbożowy, opryskiwacz oraz inne maszyny, ale to było 3 lata temu. W zeszłym roku złożyliśmy wniosek o dofinansowanie z programu PROW. Posiadam dwa ciągniki, jeden kombajn ziemniaczany, niezbędny transport ciężarowy do przewozu zboża czy ziemniaków do przetwórni.Korzystamy z tych programów, bo żadna produkcja rolnicza nigdy nie przyniesie takich dochodów, żeby to starczyło na większe inwestycje.

Proszę powiedzieć gdzie wyjeżdżacie na urlopy i jakie macie hobby?
Są to głównie krótkie wyjazdy. W sezonie żniw i wykopek mamy sporo pracy. Ostatnio byliśmy w Kołobrzegu. Moje hobby to ryby. Uwielbiam łowić, jest to dla mnie ogromny relaks najlepiej w miejscach bez zasięgu telefonicznego. Małżonka kocha kwiaty, co widać w całym domu.

 Jaka wg Państwa powinna być krajowa polityka rolna?
Polityka rolna powinna być jasna i przejrzysta. Rolnik ma wrażenie, że decyzje podejmowane są na ostatnią chwilę. Ciągle są jakieś zmiany, widać brak strategicznych planów. Nigdy nie wiemy co nas czeka. Mamy dobry przykład ze zbożem, przed zbiorem ceny były wysokie, my zajęliśmy się zbiorem a krótko po żniwach ceny spadły o 50%, a ceny nawozów wzrosły o 100%. Odwrotnie niż zwykle. Nikt tego nie przewidział. Wolny rynek może tu doprowadzić do nieodwracalnych zmian. Jeżeli chodzi o lokalną politykę to ja nie widzę żadnych możliwości, żeby tu coś poprawić. Moim zdaniem KRUS powinien być płacony w zależności od dochodów gospodarstw. Tylko jak ten dochód teraz obliczyć? Wg mnie jako rolnika
problemem jest uszczelnienie KRUS-u bez dostępu osób nie związanych z rolnictwem.

 Kto zajmuje się finansami?
To jest żony działka. Żona ma dokumentację gospodarstwa w małym palcu. Wszystkie mapy pól, dokumenty, akty, umowy, tego pilnuje właśnie ona.

Jakie są plany inwestycyjne?

Najbardziej zależy mi teraz na scaleniu ziemi. Nie bardzo jest to możliwe przez upór i przywiązanie do ziemi nawet wtedy, gdy nie przynosi to korzyści. Ja też bardzo lubię to co robię i nie oddałbym ani kawałka. A jak robi się już coś dla rodziny to wtedy już jest w ogóle super.

 Refleksje końcowe.
Naszym największym sukcesem jest to, że mamy komu to zostawić. Syn rośnie na następcę, interesuje się wszystkim co dzieje się w gospodarstwie. Córki nie mają jeszcze sprecyzowanych planów co do przyszłości.

 Dziękuję za rozzowę.
Rozmawiała: Małgorzata Pałys

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!
  Copyright ©2018 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.