Lubuska Izba Rolnicza » Archiwum bloga » OSTROŻNE I PRZEMYŚLANE INWESTYCJE KLUCZEM DO SUKCESU
Główna » Aktualności

OSTROŻNE I PRZEMYŚLANE INWESTYCJE KLUCZEM DO SUKCESU

Autor: Red. dnia 15 grudnia 2010

Przedstawiamy rodzinne gospodarstwo Państwa Tadeusza i Jadwigi Stempel położone w powiecie nowosolskim w gminie Nowe Miasteczko. Pan Tadeusz jest Delegatem Nowosolskiej Rady Powiatowej LIR.

T Stempel (5)

1.Jaka jest geneza oraz historia gospodarstwa?

Produkcja jest roślinna, wynosi 94ha. Uprawiamy rzepak, pszenica, żyto, jęczmień.

Do 1991 roku pracowałem w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Borowie Wielkim pełniąc funkcję kierownika. Od 1991 roku zacząłem kupować sukcesywnie ziemię od rolników. Potem stopniowo powiększałem, a gdy PGR-y upadły, wtedy część ziemi wydzierżawiłem. Następnie wykupiłem i spłacam, a część jeszcze pozostaje w dzierżawie od ANR tj.23 ha. Dochodzi do tego gospodarstwo córki 47 ha. Łącznie ok. 140 ha. Gospodarstwo jest typowo rodzinne.

2.Ile osób pracuje w gospodarstwie?

Większość rzeczy w gospodarstwie wykonuję sam, a dzieci pomagają. Dzieci mam troje, dwie córki i syn. W zmożonym okresie pracy w polu w okresie żniw pomagają syn i dwóch zięciów. Tak układają sobie czas urlopów, że jeden kończy a drugi zaczyna. I tak sobie radzimy. A jak jest potrzeba to biorę dorywczo pracownika, mam już zaufanego pana emeryta. Jeśli byśmy mieli produkcje zwierzęcą to musiałaby być osoba na stałe zatrudniona. A przy produkcji roślinnej praca jest okresowa. Dzieci muszą pracować zawodowo, bo z gospodarstwa ciężko utrzymać cztery rodziny. Oprócz tego żona pracuje i dokłada do gospodarstwa.

Pani Stempel: Całe życie pracowałam z trzyletnią przerwa na urlop wychowawczy. Po urlopie wychowawczym wróciłam do pracy, pracowałam w PGR-ach, potem PGR-y przekształciły się w gospodarstwa rolne skarbu państwa. Teraz pracuję w ANR. Moja praca jest dodatkowym i stałym dochodem, bo po prostu jest ciężko na gospodarce. Tym bardziej jak ziemia jest w wykupie to ten pieniądz, który się uzyskuje ze zbiorów i sprzedaży idzie na spłatę rat za ziemię oraz środki produkcji i inne opłaty związane z prowadzeniem gospodarstwa.

Na przykład dotknęła nas susza w 2001 roku, plony były bardzo niskie a w następnych latach wystąpiły nadmierne opady deszczu co spowodowało, że większość zboża oddaliśmy do gorzelni za marne pieniądze. Nie można sobie zaplanować dochodu. Należy pamiętać o tym, że z tej ziemi płaci się czynsz do Agencji oraz podatek rolny. Ceny zbóż nie są porównywalne z roku na rok. W jednym roku jest cena bardzo niska a w drugim dużo większa. Jak tylko troszeczkę cena zbóż podskoczy, to w Agencji rośnie czynsz i podatek rolny też.

W obecnym roku wszystko zapowiadało się ładne, wyszło się na pole to aż miło było popatrzeć, ale jak przyszły wysokie temperatury a potem opady deszcze zboże straciło parametry i zostało zakwalifikowane jako paszowe. Jak ktoś miał mały areał to wymłócił ale przy większym areale był problem. Tyle lat pracuję w rolnictwie i nadal będę aż do emerytury. Ja lubię ziemię, prędzej ją nakarmię niż siebie. Prace polowe staram się wykonać na czas, ale uzależnione jest to od warunków atmosferycznych.

4.Jakie inwestycje zostały przeprowadzone, jakie są jeszcze planowane?

Główną inwestycją był remont stodoły. Za czasów PGR-u był tu magazyn budowlany. Klepisko utwardzone było piaskiem. Aby można było magazynować zboże trzeba było wylać betonowe posadzki , przywrócić bramy wjazdowe do pierwotnego stanu, żeby mógł wjeżdżać ciągnik. Również jedną z większych inwestycji było skorzystanie z programu „Modernizacja gospodarstw rolnych”. Przy pomocy tej dotacji zakupiliśmy: ciągnik, do niego pług oraz gruber. Wcześniej spłacaliśmy kombajn, który w obecnej chwili wymaga już remontu. Zakup ziemi to też jedna z najważniejszych inwestycji, które były realizowane w ostatnich 10 latach.

5.Na tegorocznych dożynkach wojewódzkich otrzymał Pan honorową odznakę „Zasłużony dla rolnictwa”. Proszę opowiedzieć o swojej działalności społecznej.

Wcześniej dostałem już „Brązowy i Srebrny Krzyż Zasługi”, teraz dostałem z Lubuskiej Izby Rolniczej odznaczenie. W jaki sposób się udzielam? Bardzo często wzywają mnie na mediacje szkód łowieckich. Brałem też udział w komisjach suszowych. Ale najczęściej to w komisji ds. szkód łowieckich. Przykładowo rolnik dzwoni, że przyjeżdża przedstawiciel z koła łowieckiego na szacowanie szkody to ja uczestniczę  w tym spotkaniu.

Chodzę również na komisje rolnictwa w sprawie ustalania podatków. Do tej sprawy mam duże pretensje. W tamtym roku na komisji rolnictwa proponowałem 30 złotych za kwintal żyta, komisja rolnictwa to przegłosowała. Potem okazało się, że na sesji gminy został ten temat przegłosowany na 34zł.  To nie jest 4 złote więcej bo to jest 2,5 kwintala żyta z hektara  a na dużym areale jest dużo większy podatek rolny. Gmina jest typowo rolnicza. Nie ma przemysłu to największe podatki płacą rolnicy. Większość pracowników i radnych w Urzędzie Gminy jest z miasta  a ich  nie dotyczy problem wsi. Nie wiem czy to jest zgodne z przepisami, zastanawiam się po co jest  komisja rolnictwa skoro nikt się z nią nie liczy. Tym bardziej, że tak jak mówiłem moja propozycja była przegłosowana przez członków rady. Nie wiem co było powodem tej zmiany, wiem tylko tyle, że  niektórzy rolnicy mieli mi  za złe i mówili że nie byłem na komisji rolnictwa.

  1. A jak wyglądają sprawy dotyczące szkód łowieckich?

Trudno się dogadać odnośnie szkód łowieckich, są to naprawdę duże problemy i większość na tym terenie je ma. Ja osobiście też mam pretensje do osoby szacującej szkody, ponieważ zaniża szacunki. Nie mogę się zgodzić z nowym rozporządzeniem, które weszło w życie. rolnik musi w ciągu trzech dni zgłosić szkodę. Proszę sobie wyobrazić, że mam ziemię położoną w kilku kawałkach i różnych miejscowościach i muszę zgodnie z rozporządzeniem w ciągu 3 dni dokonać oględzin i zgłoszenia. Przy dużym areale jest to nie możliwe. Zgłoszenie nie w terminie wyklucza z szacowania szkody. Uważam, że strona, która wypłaca odszkodowanie nie powinna szacować szkody, gdyż nie jest obiektywna. Na moim polu o pow. 23ha 50% areału jest zniszczone przez zwierzynę, a szkodę uznaje mi się z 1 ha. żyta licząc średnią zbiorów gminy 2 tony tj. 800,00zł.Podam przykład, na terenie mojej gminy rolnik posadził skiełkowane ziemniaki i gdyby nie straty spowodowane przez  zwierzynę plon obliczył szacunkowo na 10 tyś. zł. a szkodę mu oszacowano na 4 tyś zł Buraki też zostały zniszczone. Zwierzyna niszczy wszystko. Są przypadki, że rolnicy oddają sprawę do sądu. Często wykorzystuje się nieświadomość rolnika, który jest zapracowany i nie zgłosi szkody w terminie wówczas już nie ma prawa do szacunku.  Te trzy dni to jest stanowczo za mało.

7.Czy myśleli Państwo aby skorzystać z programu „Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej”?

Pani Stempel: Rozważaliśmy ten wariant aby zakupić np. jeszcze jeden ciągnik lub inny sprzęt do prowadzenia działalności pozarolniczej. Na dzień dzisiejszy jest to niemożliwe z uwagi na finanse. Przy każdej inwestycji należy mieć własny wkład finansowy.

My takich środków nie posiadamy, a przeinwestować gospodarstwo jest wielkim ryzykiem. Można stracić to co się osiągnęło.

  1. Co Państwo uważają o krajowej polityce rolnej?

Nie można powiedzieć, że jest dobrze ale nie jest aż tak źle. Trudno mi jest powiedzieć jak jest u naszych wschodnich sąsiadów ale u zachodnich widzę, że jest lepiej. Przynajmniej wiedzą za ile będą kontaktować płody rolne, a my nie wiemy. U nas ci co nie zakontraktowali rzepaku dostali więcej niż ci co zakontraktowali. Tak było w tym roku, a w tamtym roku było odwrotnie. Nie ma gwarancji stałej ceny. Jedna cena gwarantowana to jest cena GUS do podatku rolnego, a dla rolnika nie ma żadnej gwarantowanej ceny. Rolnik jak sieje to powinien wiedzieć za ile sprzeda. Nawozy u nas też są coraz droższe jak tylko podskoczyła trochę cena zboża to cena nawozu też rośnie. Uważam, że nie ma dobrej polityki państwa w stosunku do rolnictwa.

9.Następcy w gospodarce?

Pani Stempel: Nad tym się jeszcze nie zastanawialiśmy. Jeszcze się żadne z dzieci nie zdecydowało i oświadczyło, że chciałoby pracować na gospodarce. Jakoś się  nie zachwycają gospodarką. Wykształciły się i nie wiem, czy któreś by chciało mając dobre zawody przyjąć gospodarstwo. Mogą ziemię przejąć i w przyszłości wydzierżawić. Wszyscy mieszkają w miastach dość daleko od nas. Nie podejmowaliśmy sami decyzji np. odnośnie dzierżawy czy wykupu ziemi bez konsultacji z naszymi dziećmi a czas pokaże jak to będzie. Na pewno coś z ziemią będzie można zrobić. Nie mamy przed dziećmi tajemnic więc wiedzą w jakiej kondycji jest nasze gospodarstwo. Decyzję podejmiemy w przyszłości.

10.Hobby i zainteresowania?

Trochę mało czasu jest na jakieś większe zainteresowania. Gdy trwa sezon grzybowy to lubię chodzić do lasu nawet gdy jestem zmęczony. Resztę czasu zabiera mi praca na roli. Bardzo wcześnie zacząłem pracować na roli, można powiedzieć, że sytuacja życiowa kiedyś mnie tak do tego zmusiła. Później działałem w kółkach rolniczych i tak się człowiek wciągnął.

Pani Stempel: Ja bardzo bym chciała podróżować lubię też czytać książki, obejrzeć film, uprawiać przydomowy ogródek.

11.Refleksje na koniec? Zostałby Pan jeszcze raz rolnikiem?

Gdyby inaczej mój los się potoczył to na pewno nie zostałbym rolnikiem. Pracować trzeba wszędzie. Są zawody bardziej szanowane i doceniane. Gdybym pracował w kopalni byłbym już na emeryturze i to dobrej nie takiej jaką dostaje rolnik. Moja małżonka na pewno nie chciałaby być żoną rolnika.

Dziękuję za rozmowę
Joanna Nadborska

 

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!
  Copyright ©2020 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.