Główna » Rzepka Ewa i Władysław

Rzepka Ewa i Władysław

Z  OPTYMIZMEM W PRZYSZŁOŚĆ

Państwo Ewa i Władysław Rzepka – prowadzą gospodarstwo rodzinne o areale 126 ha.

Pan Władysław jest delegatem LIR  I i II kadencji, ukończył w Poznaniu studia na Wydziale Hodowli Zwierząt i następnie trafił w Lubuskie. Posiadają dwoje dorosłych dzieci już samodzielnych- syn Juliusz jest lekarzem, córka Agnieszka jest programistką. 

Od jak dawna prowadzicie Państwo gospodarstwo?

Gospodarstwo prowadzimy od 1981 roku. Zaczynaliśmy od 60 ha. Było tu wcześniej kółko rolnicze. Wcześniej pracowaliśmy z żoną  w PGR-ach.

Jednak od zawsze naszym marzeniem było prowadzenie swojego gospodarstwa. Popełniliśmy falstart z zakupem gospodarstwa, gdyż  za kilka lat  nie było już tak trudno nabyć ziemi a PGR-y upadały. Położenie  gospodarstwa jest dobre, jednak ziemia jest bardzo słaba. 

Jaka jest specjalizacja gospodarstwa?

Obecnie prowadzimy tylko produkcję roślinną. Wcześniej hodowaliśmy trzodę w cyklu zamkniętym od 15 macior. Jednak w wyniku braku stabilizacji rynkowej i ciągłych huśtawek  cenowych, trudnych do przewidzenia  -na mięso wieprzowe zrezygnowaliśmy z tej hodowli.

Były to „trudne czasy Balcerowicza”. Wtedy by uzyskać dochodowość należało inwestować w produkcję, budynki. Patrząc perspektywicznie – nasze dzieci przejawiały inne zainteresowania, stąd może ta decyzja.

Na naszych słabych ziemiach uprawialiśmy dużo rzepaku oraz zboża. Była różna koniunktura, pamiętamy czasy, że i rzepaku nie było gdzie sprzedać. Obecnie zostaliśmy przy zbożach. Średnie plony są bardzo różne, średnio 25 q z ha. 

Czyli dopłaty są obecnie dla rolnika dużą pomocą?

Oczywiście. W takiej sytuacji  jak obecnie-stanie suszy, wiadomo jak wyglądają jare. Tym bardziej, że mamy sporo owsa posianego. Bez dopłat byłaby tragedia. Przynajmniej dopłaty są pewną rekompensatą.

Częściowym wyjściem mogą być zalesienia VI klas ziemi?

Pomyśleliśmy o tym. Mamy ok. 6 ha zalesione już trzeci rok, jeszcze z programu krajowego. Składaliśmy na więcej, ale w wyniku podziału otrzymaliśmy tyle. Jest to dużo pracy by utrzymać las w dobrej kondycji w pierwszym okresie, samo koszenie jest ogromnym kosztem. Dużo jest dosadzania. Występują szkody przez zwierzynę leśną. Urząd powiatowy przyjeżdża  na  kontrole i jeśli wypadną pozytywnie po 5 latach zostanie przekwalifikowany na las. Las jest, rośnie i cieszy. 

W związku z takim areałem i warunkami w jakich funkcjonuje- jaki przewidujecie Państwo rozwój gospodarstwa? 

Mamy stary sprzęt rolniczy, ciągle łatany, więc myślimy sukcesywnie o wymianie tego sprzętu. Przez ostatnie lata udało się wykonać tylko duże remonty i naprawy w miarę potrzeb.

Posiadamy przepaściste strychy-magazyny na gromadzenie zbóż, przystosowane po byłej hodowli.

Najbardziej przeszkadza nam to, że pomimo wejścia do UE –  nie mamy klarownej sytuacji jakie będą  cen skupu  plonów, co bardzo utrudnia planowanie inwestycji. Nawet jako członek Izby Rolniczej – nie mam takich informacji.

Na Zachodzie istnieją spółdzielnie skupiające rolników, a u nas jest to dobra wola przedsiębiorców. Uważam, że jest to najuciążliwsze niedopilnowanie  organizacji okołorolniczych, w tym izb. 

Jakie jest usprzętowienie gospodarstwa?

Ta te hektary, podstawowe wszystkie maszyny posiadam. Myślimy te stare maszyny zamienić na nowsze. Przydałby się kombajn, agregat uprawowy, ciągnik. Nowoczesnym ciągnikiem wystarczyłoby raz przejechać po tym samym polu.  

A co sądzi Pan o bezorkowej technologii uprawy, czy może być przyszłością?

Może i przyzwyczajenia są inne., ale musiałyby  być zmienione maszyny. Wielu rolników , podobnie jak my – brało kredyty, a to klęskowe czy inne, teraz trzeba je najpierw pospłacać i dopiero można marzyć o inwestowaniu.  

Czy nowa ustawa o biopaliwach jest szansą dla rolników?

Liczę na to, że będzie można uprawiać rzepak, nasze ziemie nadają się do tego. Jest to duża szansa. Ale musi być to korzystne dla rolnika i mieć realne ceny i wieloletnie umowy. Uprawę trzeba zaplanować. Zmianowanie na tych ziemiach na rzepak by nas podbudowało, nie można uprawiać cały czas zboża. Poza tym możliwość wytwarzania przez rolnika paliwa na własne potrzeby – tak powinno być. Ograniczyłoby to szarą strefę, byłoby wiadomo – kto robi to legalnie i uczciwie.  

Jakie doświadczenia z rolnictwa unijnego wprowadziłby Pan  u nas?  

Podoba mi się tamta organizacja skupu produktów rolnych. Wiadomo jest, że jak rolnik zakontraktuje- to sprzeda, u n as jest w tym zakresie zbytnia „wolna amerykanka”. Jest już prawie połowa lipca, a ja dalej nie wiem – gdzie i za ile sprzedam zboże.

Wstąpiliśmy do UE, obowiązują nas  ich wymogi, oni wiedzą za ile sprzedają. Ja nie mogę tak planować.

Czy korzystacie Państwo z innych dostępnych programów unijnych?

Korzystamy z  programu rolno-środowiskowego na poplony. Zadeklarowaliśmy  część areału – ok. 60 ha na 5 lat. Przy suszy jest problem ze zbożami jarymi, wydaje nam się, że dopłata rolno-środowiskowa te straty wyrówna. Jest pozytywny i dostępny aspekt  wejścia do Unii.

Jeśli chodzi o dostęp do wiedzy o różnorodnych programach wsparcia- uważam, że jest za mało informacji. Rolnik jeśli sam się dogłębnie nie zainteresuje – nie skorzysta z żadnego wsparcia.

Dla wielu rolników wzrost biurokracji i papierkowej pracy – jest  bardzo kłopotliwy.

Czy pracuje Pan społecznie dla swojego środowiska?

Od 12 lat jestem sołtysem, czasy się zmieniły  i udało się wykonać – oświetlenie, chodniki, remont świetlicy. Miejscowość stała się atrakcyjna i buduje się tu b. dużo osób z pobliskich miast. Reaktywowałem Koło Gospodyń Wiejskich, gdzie powstał zespół śpiewaczy oraz aktywizuje doskonale panie na wsi.

Pełniłem również funkcję w radzie gminy, zastępcy wójta, w RN Banku Spółdzielczego, rok temu byłem starostą dożynek powiatowych. 

 Z czego jest Pan dumny jako rolnik?

Największym moim osiągnięciem w rolnictwie – było „przekucie” mojej pracy magisterskiej z teorii w praktykę. Odbyło się to k/ Międzyrzecza, gdzie na stadzie owiec o ilości 1200 sztuk – udało się wyhodować rasę – owcy długowełnistej. Była to kolosalna praca, doceniona w ministerstwie. Jednak obecnie hodowla owiec popadła w wielką niełaskę. 

Czy cieszą  wprowadzone dopłaty do paliwa?

Uważam, że jest za dużo zamieszania na ten temat, a dopłata 37 zł do ha- jest kpiną. Organizacja tej dopłaty  jest zbędną biurokracją, a atmosfera i odbiór społeczny negatywny dla rolnika.

Jak układa się współpraca z samorządem gminnym?

Współpraca układa się bardzo dobrze,   jeśli występują jakieś problemy zawsze stara się dopomóc, m.in. gmina zakupiła rolnikom do mierzenia pól GPS-y. Wydawało mi się , że i powiat będzie czasem potrzebował delegata LIR, ale nie mam takich sygnałów. 

Państwa refleksje nt. funkcjonowania  rolnictwa?

Powinniśmy siać zboża kwalifikowane, jednak wielu rolników tego nie robi ze względu na koszty. Sprzedajemy zboże po 300zł a kwalifikowane musimy kupić za 1100 zł. Ta relacja pokazuje niewspółmierne koszty, dlatego powinna być tu interwencja państwa.

Nasze zdanie nt. gospodarowania w UE –  intensyfikacja produkcji rolnej jest już przesadzona, nie można tak postępować, natura przesadnie wykorzystywana odwróci się od człowieka. Za mało mamy polityki rolnej krajowej. Chciałbym by Izby miały większe kompetencje. 

Jak spędzacie Państwo wolny czas?

Lubimy jeździć na nartach. Uwielbiamy grać w brydża, gramy z zaprzyjaźnionymi małżeństwami rolników spod Świebodzina.

Jestem myśliwym, ostatnio syn również zdał egzamin na myśliwego. 

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Małgorzata Pałys

  Copyright ©2017 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.