Główna » Kursa Henryk

Kursa Henryk

NAJLEPSZA INWESTYCJA TO DOBRY SPRZĘT  I WIEDZA

Państwo Henryk i Małgorzata Kursa prowadzą gospodarstwo rolne we wsi Wysokie gmina Czerwieńsk. Pan Henryk z wykształcenia mechanik – kierowca, zajmuje się produkcją roślinną, pani Małgorzata jest Sołtysem i jest zaangażowana w rozwój wsi oraz pomoc dzieciom z rodzin wiejskich, a także rozwój kół gospodyń wiejskich. Mają 3 córki: Joannę, Agnieszkę, Kalinę i syna Mateusza.

Jaka była geneza założenia gospodarstwa?

W 1980 r. rodzice przekazali mi gospodarstwo ogólnoużytkowe, było to ok. 9ha, znajdowały się tu 3 krowy, konik, brona i wóz konny. I to był cały majątek  Z czasem rodzeństwo zaczęło się wycofywać i zostałem tylko z bratem. W 1981 roku sprzedaliśmy konika i rozpoczęliśmy rodzinną gospodarkę. Trzeba było gospodarstwo unowocześniać, mechanizować. Kupiliśmy ciągnik tzw. 40-stke używaną i od tego się zaczęło. Zaczęliśmy dokupywać ziemi i zakupiliśmy drugi ciągnik i kombajn. W roku 1989 mięliśmy już około dwudziestu paru ha na własność. Do 1995 roku powiększaliśmy do 32 ha w tym roku brat zrezygnował definitywnie. Dziś mamy własność ok. 35 ha, z agencji dzierżawy 50 ha, a resztę dzierżawimy prywatnie. Łącznie uprawiamy 120 ha.

Jaka jest specjalizacja gospodarstwa?

Gleba jest słaba. Najwięcej jest  klasy IV a i bmamy również około 4ha gleb kl.III.

Specjalizujemy się w  produkcji roślinnej. Wcześniej były tuczniki, warchlaki, 4 krowy,   ale polityka rolna była, jaka była i nie było gdzie tego sprzedać, więc się wycofaliśmy. Mieliśmy już nawet projekt nowoczesnej chlewni, ale  koniunktura się skończyła i zostaliśmy tylko przy produkcji roślinnej. Uprawiamy głównie zboże (zboża ozime: żyto, pszenica) i rzepak. Średni plon wynosi ok.4-5 ton z hektara. Rzepak dochodzi do3-4 ton.W latach ekstremalnych mniej. Gdyby była większa opłacalność wtedy częściej nawoziłoby się glebę, stosowało lepsze technologie i plon z pewnością byłby wyższy/większy.

Jakie jest usprzętowienie gospodarstwa?

Mamy trzy ciągniki rolnicze: Zetor 7211 1986 rok, Ursus, który ma 18 lat (1985) i najnowszy nabytek traktor marki FENDT zakupiony w 2005 roku w ramach SPO (automatyczna skrzynia biegów, komputer pokładowy, klimatyzacja, radio).

Najlepsza inwestycja w gospodarstwie to dobry sprzęt. Dzięki temu usprawniło się rolnictwo ponadto zakupiłem agregat uprawowy z siewnikiem i teraz po zaoraniu pola można od razu przejść do siewu, oszczędzając paliwo i czas.

Jak wg pana przedstawia się obecna polityka rolna kiedy już jesteśmy w Unii?

Z jednej strony mnie to zadowala, są  dopłaty, są pewne pieniądze, ale z drugiej strony są ograniczenia. Rolnicy w pewnych kwestiach są przyparci do muru – wymagania unijne, którym czasem ciężko sprostać –  zbyt,  ceny,  nowe standardy, kodeks rolniczy i my musimy temu wszystkiemu sprostać. Wymogi odnośnie ochrony środowiska są zbyt ostre, ale może i dobrze, nie lubię bałaganiarstwa, a ochrona roślin jest bardzo ważna.

Byłem w Niemczech widziałem tam rolnictwo, mają dużo większą produkcję, ale za tym stoi bardzo dobry sprzęt. Jak  zobaczyłem tam 4 nowiutkie ciągniki i kombajny, podwórko pol-brukiem wyłożone i wiaty nowe pobudowane, a to wszystko tylko na 25 hektarowym gospodarstwie, to byłem zaskoczony. Jeżeli chodzi o wiedzę to uważam, że  dałbym sobie radę, powiem więcej, on by był daleko za mną gdybym ja posiadał takie możliwości. Rolnicy w Polsce mają świadomość, wiedzą co trzeba robić tylko nie mają do tego środków.

Jakie  inwestycje Państwo wykonaliście i jakie są niezbędne w przyszłości?

Przede wszystkim silosy w 2000 r., baza magazynowa musiała być nowa, lepsze warunki na przechowywanie zboża, dokupiliśmy ziemi. Na podwórku się dużo zmieniło, to był kiedyś las. Zagospodarowaliśmy ten teren na ogród. W przyszłości będziemy chcieli dokupić sprzęt i bazę magazynową oraz  wiatę na sprzęt z warsztatem napraw. Zainwestowaliśmy w nowy ciągnik 100 000 euro  z SPO na „Inwestycje w gospodarstwach”. Całą inwestycję stanowił ciągnik i 10 ha ziemi, gdyż za 10% wartości inwestycji mogłem dokupić ziemi.

Czy występują tutaj szkody łowieckie?

Duży problem stanowią dziki, których jest coraz więcej. Występują również sarny, bobry, jenoty oraz lisy, ale to raczej szkodnik dla myśliwych.

A jak wygląda współpraca z kołem łowieckim?

Przez dwa lata intensywnie grodziłem ale to syzyfowa praca, dziki się już tak uodporniły na prąd w siatce, że i tak przechodzą przez nią, sarny przeskakują,  nawet jak  narobią szkód to musi być ileś % ziemi, by nie była za mała szkoda. Mamy przygotowane 300 słupków i pewnie będziemy grodzić.

Czy pełni Pan jakieś funkcje społeczne?

Na dzień dzisiejszy jestem delegatem w Lubuskiej Izbie Rolniczej,  wcześniej w III kadencji byłem radnym w gm. Czerwieńsk. W IV kadencji byłem członkiem zarządu w gminie, także w radzie sołeckiej. Nie da rady pewnych rzeczy zmieniać, teraz burmistrz decyduje o wszystkim, rada ma mało do powiedzenia. Nie chciałem się angażować dalej w doradztwo, które nie przynosiło skutków.

Czy panie są aktywne na tym terenie?

Małgorzata Kursa: Na dziś jest propozycja, aby coś na terenie zrobić, np. wyremontować świetlicę. Jest też inicjatywa założenia koła gospodyń wiejskich, które działało kiedyś. Organizowane są spotkania z okazji różnych imprez – dzień kobiet, dzień dziecka, dzień babci.Wszystko wiąże się ze środkami. Na przyszłość planujemy zorganizować festyn przy pomocy rady sołeckiej i MGOK w Czerwieńsku z udziałem gości z zaprzyjaźnionej wioski Siewisch z Niemiec. Najpierw my wyjeżdżamy do nich, a potem oni do nas.  Wysokie  to bardzo mała wieś jednak ciągle coś tu się dzieje.

Osobiście najbardziej mnie cieszą  zabawy z dziećmi od lat tu się nie robiło tyle, co teraz dla dzieci i młodzieży. Wspólnie  z ZMW  zorganizowaliśmy kolonie  – ponad 130 dzieci z naszej gminy i okolic Sulechowa wyjechało nad morze.

 Jaka jest Pana refleksja, jeżeli chodzi o unijne zasady i przyszłość polityki rolnej, jakie są pana uwagi dla rządzących?

Rolnictwo powinno być równe dla wszystkich, czy to będzie Niemiec, Polak czy Holender, równe wypłaty w całej Europie.

Przede wszystkim nie można gonić za plonami. Niech to będzie mniejszy plon, niech będzie cena  opłacalna. Relacja powinna być zachowana, żebym  za zboże mógł kupić nawóz, wapno, sprzęt, itd. Niektórzy mówią –„drogi traktor kupił”, a to jest narzędzie pracy. Co ze mnie za rolnik będzie bez traktora? Są ludzie, którzy nie mają pojęcia, że dopłaty są rekompensatą dla rolnika. Inaczej żywność byłaby droższa.

Czy wyobraża Pan sobie pracę w innym zawodzie?

Nie! Tak jak Pani powiedziała, żeby być rolnikiem  trzeba to lubić, jeżeli ktoś nie będzie tego robił z satysfakcją i radością – to nie ma o czym mówić. To musi być człowiek, który cieszy się, że to rośnie na  polach, a nie liczy co mu się opłaca a co nie. Pochodzę z Lubelszczyzny z rodziny przyrodników (ptaki, zwierzyna) mam to w korzeniach.

Co więc na tym terenie jest przyrodniczo  interesującego?

To był pierwszy rok jak pokazały się bażanty są również  przepiórki, orzeł bielik, kanie rude, bocian czarny, kormorany, borsuk, jenot z ptaków wystepują jeszcze  kruki, ostatnio rzadkie.

Nad Odrą są: gągoły, cyraneczki i gęsi. Nad Zimnym Potokiem żyją zimorodki, raki oraz bobry (wtrąciła małżonka).

 A jeżeli chodzi o melioracje to jak to wygląda tu na terenie?

Wcale się nie gospodaruje. Pan dyrektor Wachowiak od 1997roku ma jedno wytłumaczenie brak środków. Nie ma spółki wodnej, w gminie została rozwiązana i nawet ja za tym byłem, bo skoro nic nie robi, to po co. O zastawki rolnicy apelowali do burmistrza,  ale tego nie ma.

Jest tylu bezrobotnych i trudno zorganizować rozsądne wyjście.

Czy gospodarzą tu obcokrajowcy?

 Mieli tu ziemie Holendrzy, w 98r. spółka polsko-holenderska kupiła 500 ha ziemi, 500 ha wydzierżawiła od ANR. Holendrzy się przeliczyli, jeżeli chodzi o polskie realia i uprawę. Mady nadodrzańskie są ziemiami bardzo wymagającymi. To nie ziemia torfowa. Tu maszyny się łamią, rwą pękają, jeżeli w odpowiednim terminie w pole się nie wjedzie.

Skąd Pan czerpie wiedze rolniczą?

Szkolenia. Jeżdżę na każde  szkolenie. Jest to potrzebne,  ciągle się coś zmienia,  a wiedzy nigdy za wiele. Do tego mamy czasopisma, prenumeraty.

Jak spędzacie Państwo wolny czas?

Lubimy zwierzęta – mamy 5 kotów, 2 jamniki i 4 psy na podwórku.

Jestem miłośnikiem ptaków a więc rower, lornetka i  objazd po polach. Ostatnio byliśmy na 2 dniowym szkoleniu w Szklarskiej Porębie z którego wróciliśmy bardzo zadowoleni, jednak powinno być więcej tego rodzaju spotkań gdzie rolnicy w swoim gronie wymieniają się doświadczeniami i problemami. Młodzi się tak nie angażują jak starsi rolnicy.

Dziękuję za informacje.
Rozmawiała: M.Pałys

  Copyright ©2017 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.