Główna » Hładki Czesław

Hładki Czesław

OCHRONA ŚRODOWISKA CELEM NADRZĘDNYM

Pan Czesław Hładki jest członkiem Gorzowskiej Rady Powiatowej Lubuskiej Izby Rolniczej II i III kadencji. Mieszka i prowadzi gospodarstwo rolne we wsi Kamień Wielki, gm. Witnica. Posiada wykształcenie średnie rolnicze, jest absolwentem Technikum Rolniczego w Kamieniu Małym.

Proszę o przedstawienie gospodarstwa

Gospodarstwo przejąłem od rodziców w 1977r., którzy po II wojnie światowej osiedlili się na tych terenach i tu zaczęli gospodarzyć. Było to wówczas 20 ha ziemi. Mając wykształcenie rolnicze postanowiłem dalej kontynuować prowadzenie tego gospodarstwa. Obecnie posiadam 100 ha gruntów, w tym 50 ha dzierżawię od Agencji. Są to gleby o dość dobrej bonitacji, przeważnie III i IV klasy. Część gruntów położona jest na Obszarze Natura 2000.

Gospodarstwo moje jest na średnim poziomie, nie wybija się niczym szczególnym, ani nie pozostaje w tyle, a to dzięki temu iż prowadzimy wspólnie dwa rodzinne gospodarstwa razem z braćmi. Brat Eugeniusz posiada 70 ha gruntów. Pozwala to na osiągnięcie lepszych efektów ekonomicznych, poprzez  wzajemne uzupełnianie się oraz wspólne użytkowanie sprzętu rolniczego.

Jaki jest główny kierunek produkcji?

Można powiedzieć, że na dzień dzisiejszy głównym kierunkiem produkcji jest hodowla trzody chlewnej. Obecnie posiadam ok. 200 sztuk świń w cyklu zamkniętym.

Wspólnie z bratem planujemy jednak przejść na hodowlę bydła mięsnego rasy Limousine. Rasę tą wprowadzamy metodą wypierającą krzyżując nią utrzymywane dotąd krowy mleczne rasy czarno-białej. W tej chwili stado liczy 40 szt., są to wspomniane krowy użytkowane jako mamki oraz mieszańce I i II pokolenia.

Na gruntach ornych uprawiam głównie zboża z przeznaczeniem na paszę na potrzeby własne oraz trochę rzepaku.  

Jak to jest z tą opłacalnością chowu trzody?

Obecnie zastanawiam się nad zaprzestaniem hodowli trzody chlewnej i, jak już wspomniałem, przejść na chów bydła mięsnego. Ryzyko jest zbyt duże. Ta huśtawka cenowa, która stale utrzymuje się na rynku nie sprzyja rozwojowi gospodarstwa. Ceny często diametralnie spadają. Codziennie można spodziewać się czegoś innego. Przeważnie wychodzi się na przysłowiowe „zero”, ale bywa też i tak, że do interesu trzeba dokładać, co w dzisiejszych czasach jest zbyt ryzykowne. Z odstawą tuczników nie mam problemów, odbiorcą jest Grupa Animex S.A., Oddział w Szczecinie.

Jak wygląda  Pana park maszynowy?

Jak wcześniej powiedziałem, wszystkie maszyny wykorzystujemy do celów wspólnych, zarówno w moim gospodarstwie jak i brata. Park maszyn jest dosyć zasobny, można powiedzieć że posiadamy potrzebny sprzęt. Jest on jednak już dosyć wyeksploatowany, w większości wysłużony i przestarzały. Wiadomą rzeczą jest, że dopóki sprzęt funkcjonuje będzie dalej używany. Mowa jest tu o 30-letnich ciągnikach, które obecnie są jeszcze zdatne do pracy w gospodarstwie. Mamy nadzieję, iż uda się wymienić sprzęt na nowy, bardziej wydajny, który nie będzie zanieczyszczał powietrza i pozwoli dbać o środowisko naturalne.

Są to zresztą wymogi Unijne, którym trzeba sprostać. Posiadam również nowy sprzęt, który dosyć niedawno zakupiłem. Jest to ciągnik ZETOR (110 KM), prasa zwijająca, a także 3-letni kombajn BIZON Rekord.  

Czy obecna dochodowość pozwala Panu na nowe inwestycje? Czy korzystał Pan ze środków unijnych z tego zakresu?

Jak już wspomniałem zakupiłem trochę nowego sprzętu. Są to jednak inwestycje bardzo kosztowne. W tej chwili dokańczana jest płyta obornikowa i podłączanie zbiorników na gnojówkę, co udało nam się sfinansować ze środków Unijnych. Skorzystaliśmy z programu PROW, dzięki czemu koszt całej inwestycji będzie nam zwrócony. Wcześniej jednak, gdy cena trzody chlewnej była wyższa, istniała większa możliwość rozwoju gospodarstwa. Obecnie przy tak gwałtownych spadkach cen na rynku trudno jest podejmować inne decyzje o modernizacji.

Zatrudnia Pan jakieś osoby w gospodarstwie?

Nie. Prowadzę gospodarstwo wspólnie z braćmi. Często pomagamy sobie nawzajem. Gdy istnieje taka potrzeba dzielimy się pracą, wtedy jest nam łatwiej. Jedynie w sezonie, kiedy pracy jest naprawdę dużo, a obowiązków przybywa wtedy właśnie zatrudniamy jedną osobę do obsługi maszyn rolniczych.

Jak wygląda rolnictwo w Pana wsi?

Kamień Wielki to wieś typowo rolnicza. Dosyć niedawno liczyła ona ok. 100 rolników prężnie działających. Obecnie jest ich może z 50. W tej chwili może niecałe 10 osób poważnie myśli o rozwoju i powiększaniu swojego gospodarstwa. W mojej miejscowości tylko kilku rolników zajmuje się hodowlą. I te gospodarstwa są w stanie się jeszcze utrzymać. Natomiast te, które mają tylko po kilka hektarów ziemi, nie mają szans. W dzisiejszych czasach wyłącznie duże gospodarstwa mają rację bytu.

Czy w rejonie występuje problem szkód łowieckich?

Szkody występują jak chyba w każdym miejscu gdzie są uprawy. U nas może nie w tak znacznym stopniu jak na innych terenach, ale są rzeczą spotykaną. Ja sam nie doświadczyłem osobiście większych szkód wyrządzonych przez zwierzynę łowną.

Koło łowieckie na naszym terenie działa dosyć prężnie. Osobiście ogradzało tereny, które zwierzyna mogła zniszczyć lub wyrządzała znaczne zniszczenia upraw. Rzetelnie stara się wypełniać swoje obowiązki. Zdarzało się jednak, że sam jako przedstawiciel Izby uczestniczyłem w mediacjach pomiędzy rolnikami a kołem. Większość problemów udaje się załatwić polubownie, jednak bywa też tak, że niektóre sprawy trafiają na drogę sądową.

Czy angażuje się Pan w życie społeczne?

Tak. Jestem już V kadencję radnym gminy Witnica. Wcześniej byłem członkiem Rady Nadzorczej BS w Witnicy a także członkiem Rady Nadzorczej GS-u. Współpracuję również z Zespołem Szkół Rolniczych w Kamieniu Małym, gdzie często jestem zapraszany na spotkania z uczniami jako delegat LIR.

W codziennej swojej pracy zawodowej czy to społecznej zderzam się z różnymi problemami lubuskich rolników, dlatego pozwala mi to rozumieć i godnie reprezentować sprawy i interesy rolników w samorządzie rolniczym jakim jest Lubuska Izba Rolnicza, czy to w Gminie lub jej Radzie. Jestem wrażliwy na krzywdę i niesprawiedliwość społeczną i nie mogę obojętnie przechodzić wobec kwestii, które są niekorzystne i krzywdzą rolników.

Przykładem może być niegodziwe potraktowanie rolników przez Biuro Obsługi Wniosków ARiMR w Gorzowie Wlkp. Za to że złożyli nieautentyczne oferty jako załączniki do wniosku, oddano 26 rolników do organów ścigania, gdzie później prokuratura umorzyła całą sprawę przeciwko nim nie dopatrując się żadnej winy ze strony tych producentów. Uważam iż pokrzywdzeni rolnicy powinni być zrehabilitowani, w związku z tym iż postawiono im niesłuszne zarzuty o czyn z artykułu 297§1 KK tj. fałszerstwo dokumentów i wyłudzenie unijnych pieniędzy. Jak do tej pory starania wielu działaczy LIR nie doprowadziły do tego aby pokrzywdzeni mogli złożyć ponownie wnioski w pierwszej kolejności. Jest trochę winy w tym samych pokrzywdzonych iż nie wierzą w sukces w tej sprawie i część z nich od razu zrezygnowała a inni na własną rękę próbowali sprawę rozwiązać celem pozyskania funduszy na rozwój gospodarstw. A w pojedynkę jest to trudne.

Co Pan sądzi o przydziale środków unijnych dla naszego województwa ramach PROW 2007-2013 na modernizację gospodarstw?

Moim zdaniem woj. lubuskie jest pokrzywdzone bo miało i ma najmniejszą pulę pieniędzy w całym kraju na lata 2007-2013 na wsparcie rolnictwa. MRiRW  za kryterium brało wykorzystanie funduszy z SAPARD na rozwój gospodarstw rolnych jak i ilość gospodarstw w danym województwie. Są województwa gdzie średnia pow. gospodarstwa to 3 lub 4 ha, a w naszym województwie – prawie 20 ha.

Czy w regionie istnieje możliwość powiększania gospodarstw rolnych?

Aktualnie obowiązujące przepisy dotyczące obrotu ziemią rolną nie ułatwiają zbytnio nabywania jej przez rolników, a co za tym idzie powiększania gospodarstw. Wykorzystywane są przez Agencję skrupulatnie zapisy w studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego, gdzie na przykładzie gminy Witnica objęto duże obszary z możliwością pod zabudowę. W wyniku tego zapisu wycenia się grunty jak pod zabudowę i nie ma możliwości wydzierżawienia tych działek, jedynie kupno i to po bardzo wysokich cenach. Efektem tego jest to iż wiele ziemi leży odłogiem i zarasta krzewami. Z takim stanem rzeczy zgadzać się nie można, bo jesteśmy odpowiedzialni za te sprawy i musimy monitować do władz i instytucji rządowych aby zapobiec wykupowi jeszcze tych resztek ziemi przez „nowobogackich” tzw. pseudo rolników.

Plusy i minusy sąsiedztwa Parku Narodowego „Ujście Warty”

Park Narodowy „Ujście Warty”jak na razie przynosi więcej minusów okolicznym rolnikom niżeli plusów. Jak w każdym parku występują zakazy i obostrzenia co do okolicznych producentów. Mocna ekspansja zwierzyny i ptactwa wodnego na okoliczne pola rolników w sąsiedztwie parku powoduje znaczne szkody. Bardzo zaniedbane są melioracje w Parku Narodowym jak i na użytkach zielonych w sąsiedztwie Parku, co powoduje ekstensywne ich użytkowanie oraz wzrost populacji bobra, który gnieździ się nawet w pobliżu zabudowań miasta Witnicy. Bobry na okolicznych łąkach wyrządzają wiele szkód doprowadzając do ich degradacji. Wielu okolicznych rolników jest niezadowolonych z tego iż prawie całość łąk w Parku położonych na terenie gminy Witnica dzierżawi jedna farma rolna.

Do pozytywnych zjawisk dotyczących sąsiedztwa Parku Narodowego zaliczyć można możliwość udziału w programach rolnośrodowiskowych z Obszarem Natura 2000.

Z jakich źródeł czerpie Pan wiedzę na temat rolnictwa?

W dużym stopniu pomagają mi szkolenia. Jeśli tylko mogę uczestniczę w każdym. Tą wiedzę trzeba stale pogłębiać. Codziennie można spotkać się z czymś nowym, dlatego też warto się doszkalać. Często też telewizja dostarcza mi potrzebnych wiadomości. W wolnych chwilach czytam prasę rolniczą.

Czy jest czas na hobby?

Pełne zaangażowanie w pracy w gospodarstwie oraz społecznej pochłania tyle czasu, że nie pozostaje go wiele na inne zainteresowania, dlatego można tu mówić o ich hobby.

Czego życzyłby Pan sobie na przyszłość?

Życzyć by sobie należało aby były większe fundusze na ochronę środowiska , na budowę kanalizacji czy nowoczesnej oczyszczalni ścieków na moim terenie.

Dziękujemy za rozmowę:
Magdalena Brzytwa
i Eugeniusz Rudkiewicz

  Copyright ©2017 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.