Główna » Półtorak Wojciech

Półtorak Wojciech

NASZA WIEŚ ZALEŻY OD NAS

Przedstawiamy działalność delegata I i II kadencji LIR Wojciecha Półtoraka ze wsi Kosieczyn w gm. Zbąszynek, który pełni funkcję prezesa Spółdzielni Kółek Rolniczych w Kosieczynie oraz posiada własne gospodarstwo rodzinne o areale 21 ha oraz tyle samo w dzierżawie. Gospodaruje z żoną Teresą i dziećmi, mają trzy córki i trzech synów, troje dzieci jest już poza domem. Najstarszy syn również pracuje w rolnictwie, zajmuje się produkcją roślinną – uprawą zbóż.

Od czego rozpoczął Pan gospodarowanie?

Gospodarstwo kupiłem od Skarbu Państwa w 1983 roku, wcześniej je dzierżawiłem. Obecnie uprawiam ponad 40 ha, z tego połowę to dzierżawa. Cały czas prowadzimy z żoną gospodarstwo hodowlane, zajmujemy się tuczem trzody chlewnej. Opieramy się na zakupie prosiąt. Cała nasza produkcja roślinna z pól jest przygotowana pod potrzeby paszowe dla trzody. Rocznie sprzedajemy ok. 250 tuczników. Małżonka Teresa pochodzi z miasta, na początku trudno jej się było przyzwyczaić do pracy na wsi, a mieliśmy wtedy kilka sztuk bydła.

Jakie plony Państwo uzyskujecie?

Ziemię posiadamy dobrą – głównie kl. III B i IVA, B. Średnie zbiory kształtowały się następująco- pszenica ozima – 8 t/ha, jęczmień 4,5 t; żyto – 4 t. Kukurydzy nie uprawiam, kupuję lub wymieniam się z miejscowymi rolnikami. Nie mam problemu co zrobić z ziarnem, nie mam też problemu ze zbytem żywca wieprzowego. Żywiec sprzedajemy do Zakładów Sobkowiaka w Siedlcu i Sławy. Obecnie ceny są satysfakcjonujące, ale przyszłość w tym zakresie jest taka, że będę musiał podjąć z którymś z zakładów umowę, by mieć pewność odbioru żywca.

Kilka lat temu uprawialiśmy kilka ha marchwi, pasternaku, pietruszki – jednak to wszystko padło z tego względu, że nie ma tu przetwórni. Nie jesteśmy udziałowcami suszarni warzyw w Nowym Tomyślu i nie mogliśmy się dogadać z nimi ze zbytem.

Jakie funkcje społeczne Pan pełni w regionie?

Od 15 lat pełnię funkcję sołtysa, jestem radnym już czwartą kadencję. Co roku udaje nam się wykonywać jakieś inwestycje w naszej gminie i wsi. Kosieczyn jest jedyną ze wsi w okolicy, gdzie mamy już całą infrastrukturę, począwszy od kanalizacji sanitarnej, drogi, chodniki z polbruku, telefony, gazociąg, nowo wybudowaną szkołę (pomimo kryzysu w oświacie i niżu demograficznego). Do szkoły uczęszcza 116 dzieci.

Nie wszędzie tak jest, jak się udaje zachęcić społeczeństwo do wspólnego działania?

Jest to region w większości zamieszkiwany „z dziada pradziada”. U nas w każdą sobotę widać mieszkańców jak zamiatają chodniki i koszą trawniki. Nie musimy robić żadnych akcji. Jako rada sołecka posiadamy tzw. „FUNDUSZ PŁOTOWY” – jest to fundusz pieniężny przeznaczany na odnawianie ogrodzeń na posesjach prywatnych. Zakupuje rada sołecka a właściciel zobowiązuje się spłacić w ratach tę inwestycję. Z doświadczeń naszych wynika, że spłaty zawsze następują przed terminem.

Jako wieś mamy do dyspozycji 17 tys. zł z budżetu gminy Zbąszynek i na zebraniu wiejskim ustalamy sobie corocznie z mieszkańcami, co robimy w danym roku. W tym utrzymujemy nasz wiejski Dom Kultury w Kosieczynie. Działają tam koła zainteresowań, prężnie działa Koło Kresowian (wydało kilka książek).

Czy w Waszej wsi rolnictwo jest branżą przyszłościową?

Jeśli chodzi o młodych rolników- jest ich tylko 6. Istnieje tu duży zakład Hodowla Roślin, dający kilkadziesiąt miejsc pracy. Nie ma na naszym terenie bezrobocia, dzięki olbrzymim zakładom „Seedwood” (Ikea), które ciągle się rozbudowują.

Czy bardzo się różnimy od rolnictwa na Zachodzie?

Nie. Uważam, że w porównaniu z gminami, z którymi współpracujemy w Holandii czy w Niemczech nasze niektóre gospodarstwa są lepsze niż tamte, jeśli chodzi o bydło czy infrastrukturę.

Jak układa się Wam współpraca z kołami łowieckimi?

Na terenie naszej miejscowości nie ma problemu, koła dogadują się z rolnikami. Nie mamy tu dużych strat.

Czy Pana oczekiwania związane z akcesją z UE się spełniły, czy jest lepiej?

Zawsze byłem za poparciem wejścia do Unii. Przewidywałem, że skorzystamy na zjednoczeniu i tak się stało. Gdyby nie dopłaty, to wielu rolników miałoby większe problemy finansowe. Ceny zbóż w skupach są ustawiane tak minimalnie, że gdyby się tylko utrzymywać ze sprzedaży plonów- rolnik nie ma szans utrzymania gospodarstwa.

Jakie inwestycje rozwojowe planuje Pan w swoim gospodarstwie?

Jeśli chodzi o samą produkcję zwierzęcą, to trzeba utrzymać obecny stan sprzedaży tuczników. Cały czas trzeba remontować obiekty, najważniejszą sprawą na najbliższe 2 lata będzie płyta obornikowa i silosy na gnojowicę.

Czy ubiegał się Pan o jakieś środki unijne z programów pomocowych?

Jeszcze się nie ubiegałem. Jeśli będą jeszcze jakieś dostępne środki to wystąpimy z synem o nie. Myślimy o rozbudowie i unowocześnieniu chlewni, gdyż posiadamy stare obiekty. Syn korzysta z kredytów preferencyjnych, gdyż buduje swoje gospodarstwo.

Kieruje Pan jednym z nielicznych już SKR-ów w naszym województwie, czym ona się zajmuje w dzisiejszych czasach?

Spółdzielnia w Kosieczynie działa od 1974 roku, na początku posiadała ok. 150 ha ziemi. Pełnię funkcję prezesa od 1996r.Obecnie Spółdzielnia zajmuje się tylko działalnością usługową, głównie w zakresie komunalnych usług transportowych i innych dla ludności, zakładów, gmin i firm. Zajmujemy się również kładzeniem chodników i budową dróg.

Spółdzielnię tworzą 3 kółka rolnicze: Dąbrówka Wlkp., Rogoziniec i Kosieczyn.

Jeśli chodzi o usługi rolnicze dla naszej gminy – to Spółdzielnia nie wykonuje ich zbyt dużo, dlatego iż rolnicy indywidualni na naszym terenie są bardzo dobrze wyposażeni w sprzęt. Jest tu np. kilkadziesiąt kombajnów. Co roku dokupujemy sprzęt potrzebny do zmieniającego się profilu usług; wyrówniarki, zamiatarki, kosiarki. Mamy sporo pracy. Zatrudniamy 9 stałych pracowników oraz sezonowych.

Czy ma Pan czas na jakieś hobby?

Najważniejszy jest czas, który mogę spędzić w domu z rodziną, żeby porozmawiać czy pojechać gdzieś i pozwiedzać.

Okolica jest ładna – czy rozwija się tu agroturystyka?

We wsi nie ma żadnej turystycznej bazy, mamy do jeziora 7 km, są lasy, które można wykorzystać. Jest kilka osób, które przeszły szkolenie agroturystyczne, próbują coś robić, zaczęli od remontów.

Co podpowiedziałby Pan naszym rządzącym, jeśli chodzi o prowadzenie polityki rolnej?

Można byłoby dużo powiedzieć na ten temat, ale generalnie najważniejsze jest jeśli coś dobrego politycy wypracują- to niech będzie to konsekwentnie utrzymywane cały czas. Niech nie będzie za dużo zmian, zwłaszcza w podatkach. Doskwiera nam brak paliwa rolniczego, rosną przez to bardzo koszty usług. Jeśli chodzi o globalną politykę rolną, to trudno mi na ten temat mówić, bo można kilka godzin rozmawiać a i tak nic z tego później nie wynika. Z dołu do góry nie przechodzą żadne informacje. Uważam, że jest za duży import produktów do nas. Polska powinna utrzymać własną politykę rolną, nie przechodzić całkowicie na współpracę w ramach UE.

U nas jest dobra współpraca między burmistrzem a rolnikami, inwestujący rolnicy korzystają z ulg, nie tylko rządowych, ale i samorządowych, bo takie uprawnienia gmina posiada. U nas 95 % mieszkańców podłączyło się do kanalizacji, to ewenement.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Małgorzata Pałys

  Copyright ©2017 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.